byle_nie
Komentarze do artykułów: 1522
Miny nietęgie, zero autorefleksji i tradycyjne zwalanie winy – zamiast odpowiedzialności dostaliśmy absurdalny teatrzyk. Zadłużanie miasta na kolejne 15,5 miliona złotych i łatanie budżetu kredytami to prosta droga do katastrofy finansowej, za którą zapłacą wszyscy mieszkańcy. Biorąc publiczne pieniądze, wypadałoby chociaż szanować czas i portfele podatników. Czas powiedzieć „pas” – referendum i ocena mieszkańców są już tylko kwestią czasu!
Ciekawe, jak jutro na sesji pan przewodniczący Mordarski razem z panem Jazonem będą tłumaczyć te wszystkie wyczyny limanowskich „Alibabek”? To, co wyrabia się tu od 2,5 roku, to po prostu policzek dla nas, mieszkańców. Panowie, skoro ewidentnie sobie nie radzicie z tą radą i miastem, to może czas unieść się honorem i zrezygnować dla dobra Limanowej? Pamiętajcie, że referendum puka do drzwi cicho, ale idzie bardzo pewnymi krokami...
Seria trwa w najlepsze - najpierw sekretarz importowany z zewnątrz, teraz park kieszonkowy „blisko ludzi”. Alibabki codziennie pokazują, na co je stać. Czas się wreszcie obudzić, zanim dostaniemy komisarza i po Limanowej zostaną tylko wspomnienia. To jest nasze miasto, a nie folwark dla przybyszy z Koziej Wólki!
Panie Pajero, douczyć to się musi Pan i to z podstaw wiedzy o własnym mieście. Zarówno Policja, jak i Straż Pożarna w Limanowej to jednostki POWIATOWE (działają jako Komendy Powiatowe). Ale rozumiem, że jak się brakuje argumentów w obronie ściągania desantu urzędników z Wiśniowej i okolic, to trzeba wymyślać własną rzeczywistość. Faktu to jednak nie zmieni: Limanową rządzą ludzie z zewnątrz, a obrońcy magistratu nawet nie wiedzą, jakie instytucje mają w swoim powiecie.
@bono Nie zapominaj o Koziej Wólce.
To, co wyrabia się obecnie w limanowskim magistracie, to absolutne nieporozumienie i policzek dla lokalnej społeczności. Czy w naszej gminie naprawdę brakuje kompetentnych, wykształconych ludzi, że kluczowe stołki musimy oddawać w ręce osób z zewnątrz – z Wiśniowej czy innych ościennych rejonów? Zastępca burmistrza spoza Limanowej, teraz sekretarz ściągany z zewnątrz… Tworzy się tu jakiś obcy zaciąg, który z naszym miastem nie ma nic wspólnego oprócz wyciągania ręki po urzędniczą pensję. Zegarek tyka, Alibabki w urzędzie robią, co chcą, a decyzje o przyszłości Limanowej podejmują ludzie, którzy po godzinach wracają do siebie i nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich działań. Mieszkańcy zostali zepchnięci na dalszy plan we własnym domu.
Co ty nie powiesz, ja mam twardą rękę, a czy lekką – tego nie wiem. Sprawdzimy we wrześniu w referendum, nawet mi nie drgnie przy postawieniu znaku x.
Tu akurat rząd buduje, tylko władza limanowska śpi. Zapytam raz jeszcze: co z parkingiem przy dworcu? Tylko mi nie piszcie, że powstanie po wyburzeniu starego dworca. Bo jeśli ten pomysł był uzgodniony z naszym urzędem, że wyburzymy dworzec i powstanie parking na dosłownie kilka aut, to marny los.
A to niespodzianka! Warszawskie błyski fleszy, foteczki z ministrem Klimczakiem i poetyckie gawędy o paprociach, a na miejscu... brak jakiejkolwiek władzy miejskiej, deszcz na głowę i „przystanek na żądanie”. Jak widać gospodarze miasta tak bardzo zaangażowali się w tworzenie PR-u w stolicy, że zapomnieli postawić ludziom kawałka dachu nad głową. Zostały nam zatem piękne wspomnienia i darmowy prysznic na świeżym powietrzu!
Mieszkańcy mają dość zasłaniania się procedurami i słuchania, że „wszystko jest zgodnie z prawem”. Przypadek grantów, podobnie jak sprawa parków kieszonkowych, pokazuje powtarzający się problem z przejrzystością i szacunkiem do opinii publicznej. Skoro dyskusja z władzą nie przynosi efektów, jedyną drogą do naprawy sytuacji i zakończania tego bałaganu jest referendum lokalne. Niech zdecydują mieszkańcy.
No to ładnie, Rafał — brawo, majstersztyk! Tak to jest, jak się łapie eksperckie konsultacje z Limanowej :) profesjonalizm pełną gębą, a skutki opłakane. Ale koledzy i koleżanki z ławki niech się tak głośno nie śmieją i zachowają spokój, bo przecież czeka ich dokładnie ten sam los. Wszak wakacji koniec już tuż-tuż, więc niech chociaż skorzystają z pogody, bo za chwilę dołączą do ekipy. Skończyło się wreszcie tanie beczenie na każdej sesji i robienie cyrku na pokaz, więc nawet się nie tłumacz, bo i tak nic to nie da — chciałeś rower, to teraz pedałuj...
W Mszanie Dolnej wójt obronił stołek, a całą radę zdmuchnęło – piękny pokaz, jak lokalna polityka potrafi wpaść w pełen absurd. Teraz czas na sprawdzian w Limanowej. Tutaj mieszkańcy raczej nie będą mieli problemu ani z jednymi, ani z drugimi, bo burmistrzyni wraz ze swoją radą solidnie pracowali na ten wynik przez całą kadencję :) absolutną stagnacją i mistrzowskim nicnierobieniem. Najwyższy czas przypomnieć szanownej władzy podstawową zasadę, która w urzędowych gabinetach ewidentnie wyparowała - to wy jesteście dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla waszych foteli.
Kolejne podejście do sprzedaży „dołka” i znowu ten sam kabaret. Brak dojazdu do działki, a o obietnicach mieszkaniowych nagle głucha cisza? Wygląda na to, że strategia miejskich sterników sprowadza się do wyprzedawania czego się da, byle jakoś łatać dziury, a trudne pytania zamiatać pod dywan. Ponad dwa lata wystarczyły, żeby z zarządzania miastem zrobić pasmo improwizacji i tematów tabu. Jeśli jedynym „pomysłem” na rozwój Limanowej ma być pozbywanie się majątku bez ładu i składu, to wizja wprowadzenia komisarza wcale nie brzmi już jak czarny scenariusz, tylko jak chłodna kalkulacja. Kiedy wreszcie zamiast głupich milczeń i obietnic bez pokrycia zobaczymy konkretną, odpowiedzialną politykę? Złudzenia dawno się skończyły
Ktoś pisze powyżej, że ptaszki ćwierkają, były kierownik hm. kilkakrotnie informował burmistrz Juszkiewicz (dużo wcześniej przed kontrolą), iż należy wystąpić o zmianę sposobu użytkowania budynku.
Poprzednicy budowali i rozwijali miasto z wizją, ale nowa władza przez dwa lata nawet nie zajrzała w papierologię, którą przejmowała! Nieważne, kto zaczynał dobrą inwestycję – liczy się to, kto bezmyślnie oddawał ją do użytku i nie sprawdził, co podpisuje. Mamy teraz bezpłatny audyt z Unii, a za brak weryfikacji dokumentów przez obecnych gospodarzy znów zapłacimy my. Klasyka!
Poludnie ale ci sprali jednak łeb.
Gdy wewnątrz ugrupowania brakuje wizji, pozostają walki o stołki, ultimata i wzajemne podjazdy. Zamiast brać odpowiedzialność za kraj, politycy wolą dzielić społeczeństwo i palić ze sobą mosty w imię własnych gier o wpływy – taki cynizm to tylko w PiS.
No właśnie, kto. Rada nawet nie potrafi przedstawić dowodu wpłaty za sztandar. Radni, oddajcie nasze pieniądze.
Cóż za niesamowity, wręcz metafizyczny zbieg okoliczności! Dwa lata rzekomych „analiz” i nagle, gdy w budżecie widać głównie dno i wodorosty, wojewoda doznaje olśnienia i uchyla pozwolenie na budowę z powodu „błędów w projekcie”. Kto ma choć odrobinę oleju w głowie i potrafi połączyć kropki, ten widzi, że ten projekt od początku stał na glinianych nogach, a teraz szuka się eleganckiego Alibi. Szanowni „Jazonici”, wy naprawdę myślicie, że mieszkańcy to stado idiotów i dojne krowy, które bez mrugnięcia okiem będą sponsorować wasze wizjonerskie potknięcia? Te czasy bezkarnego drenowania kieszeni podatników właśnie się kończą. A pan, radny, królu złoty? Co tam słychać w miejskiej spółce? Wicie, rozumicie, tajemnica poliszynela – trzeba było jakoś temat „zaopiekować”, prawda? Karuzela się kręci, tylko pasażerowie zaczynają rzygać tą jazdą. Kurtyna.
Przyjechał popowiadać bajki, bo wybory za pasem. Nigdy więcej PiS-u u władzy.