byle_nie
Komentarze do artykułów: 1446
WięcejUrzędnicza amnezja kontra "Głos z ambony" To, co wydarzyło się w limanowskiej bazylice, to publiczne wystawienie rachunku za arogancję władzy. Próba usunięcia wizerunku Matki Boskiej Bolesnej z symboli miasta pod płaszczykiem „wymogów heraldycznych” to albo skrajna naiwność, albo celowe odcinanie się od korzeni. Burmistrz i radni zapomnieli, że Limanowa to nie tylko punkt na mapie, ale ludzie i ich historia, nierozerwalnie związana z Sanktuarium. Robienie zadymy wokół sztandaru, który jest dla mieszkańców świętością, to szczyt niepotrzebnego uporu. Pytania kapelana o „czcigodnych rajców” uderzyły w punkt: jeśli władza boi się własnego herbu, to kogo tak naprawdę reprezentuje? Zamiast zajmować się realnymi problemami, radni zafundowali miastu światopoglądową wojenkę, którą na własne życzenie właśnie sromotnie przegrywają przy pełnej bazylice. To nie modernizacja, to wstyd i brak szacunku do własnej tożsamości.
Nie mieszaj do tego Koziej Wólki.
Cóż za fascynujący zbieg okoliczności! Ten wymóg „pięcioletniego stażu kierowniczego akurat w promocji” brzmi tak precyzyjnie, jakby był szyty na miarę u najlepszego krawca – i to z uwzględnieniem każdego centymetra w pasie konkretnego kandydata. Widać, że w Limanowej nie szukają po prostu dyrektora, lecz mitycznego herosa, który promocję ma w krwioobiegu od co najmniej pół dekady. A że z „Koziej Wólki” niosą się wieści o iskrzeniu na linii Władza–Jazonita? To pewnie tylko tarcie wynikające z dopasowywania tej idealnie skrojonej oferty. Pozostaje nam tylko podziwiać tę gimnastykę regulaminową – w końcu prawdziwa sztuka (również ta urzędnicza) wymaga odpowiedniej oprawy i... braku konkurencji, która mogłaby nie trafić w te jakże szerokie widełki.