8°   dziś 5°   jutro
Środa, 27 listopada Walerian, Wirgiliusz, Maksymilian, Franciszek, Ksenia

I nie ma mocnych: o tym jak sąsiad sąsiadowi życie uprzykrza

Opublikowano 28.09.2015 15:00:31 Zaktualizowano 04.09.2018 20:14:53 TISS

Alicja Horak ma dom, ale nie może do niego wejść. Dlaczego? Sąsiadka zagrodziła most i zagarnęła dla siebie potok nad którym stoi dom pani Alicji. Wszystkie instytucje mówią: bezprawie, ale żadna nie potrafi rozwiązać konfliktu.

- Nie mam jak się dostać do własnego domu. Muszę przez potok na czworakach chodzić. Sąsiadka zagrodziła mi dojście i twierdzi, że most jest jej. A to most po powodzi w 1997 roku wybudowany z pieniędzy Solidarności, z pieniędzy społecznych. Z huty do niego szyny przywieźli. Mój most też wtedy woda zabrała. Zostały same wsporniki i mogłabym go odbudować ale sąsiadka najęła kogoś i te wsporniki przy kolejnej powodzi wycięli. Teraz musiałabym most na nowo budować. Setki tysięcy to kosztuje a ja na to nie mam pieniędzy – w ten dość chaotyczny sposób opowiada o swoim problemie Alicja Horak, która ma dom przy Piątkowskiej. Tuż obok niej mieszka Danuta Ś. Konflikt między kobietami trwa już od kilkunastu lat. Teraz sprawa stanęła na ostrzu noża. Pani Alicja zarzuca sąsiadce, że ta zawłaszczyła sobie most wybudowany ze społecznych pieniędzy i blokuje przejście wzdłuż potoku nad którym most wisi. Łamie w ten sposób zapisy ustawy prawo wodne, które zabrania grodzenia grantów w odległości 1,5 metra od linii brzegowej i tym samym uniemożliwia Horak dostanie się do domu. Pani Alicja zarzuca też bierność: policji, straży miejskiej, urzędowi miasta. - Ja od kilku miesięcy przez potok muszę przechodzić, po stromych brzegach się wspinać żeby dostać się do siebie. Prezydent drogę obiecał osiedlową. Jakby droga była to nie musiałabym po ludziach nocować. Bo jak jest deszcz to potoku nie przejdę...Mam dom a jakbym go nie miała – płacze kobieta. Bo obok jest jeszcze jeden most, tyle tylko, że jego właściciel akurat go remontuje

I opisuje kolejne szykany sąsiadki: ta ma płot graniczny smarować odchodami, donosić na panią Alicję do wszystkich możliwych instytucji, celowo palić śmieci na działce jak przy domu Horak akurat wisi pranie.

Pojechaliśmy na miejsce. Rzeczywiście most i przejście z obu stron są zagrodzone i zablokowane jest przejście do linii brzegowej. Do posesji Alicji nijak dostać się nie można a brzegi potoku, który musi przejść w brud bardzo niebezpieczne. Co na to sąsiadka? Danuta Ś. zabroniła nam rejestracji rozmowy dyktafonem. Kategorycznie stwierdziła, że cały teren jest jej. Zapewniła nas, że ma stosowne dowody na piśmie, w tym te, które przyznają jej prawo do potoku i to od samego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Gdy poprosiliśmy o wgląd do dokumentów - odmówiła. Poprosiliśmy ją zatem o pokazanie dokumentów, na podstawie których ostatnio odstąpiła od interwencji policja wezwana przez panią Alicję. I w tym wypadku padło krótkie: - Nie.

Zapytaliśmy zatem czy nie mogłaby grzecznościowo udostępnić przejścia Alicji Horak? - Nie, w żadnym wypadku. Nigdy – usłyszeliśmy. Dlaczego? - Nie , bo nie. Nie udało nam się też dowiedzieć za czyje pieniądze został wybudowany mostek, którego używa. Chcieliśmy skonfrontować informację od jej sąsiadki, że most powstał z pieniędzy społecznych po powodzi w 1997 roku. I w tym wypadku nie dowiedzieliśmy się niczego. Gdy zagadnęliśmy panią Danutę o to, czy zna prawo wodne a dokładniej artykuł, który zabrania jej grodzenia spornego odcinka, nie odpowiedziała a jej syn w bardzo arogancki sposób kazał nam się wynosić.

W RZGW w Nowym Sączu wszyscy doskonale znają obie panie i jak twierdzą – obie są siebie warte. Co nie zmienia faktu, że Danuta Ś. łamie prawo, przywołaną wyżej ustawę prawo wodne. 8 września RZGW złożyło w tej sprawie doniesienie na policję a 14 września do Straży Miejskiej. Nawet sam szef sądeckiej delegatury Stanisław Lisak nie kryje zaskoczenia dla zapalczywości Danuty Ś. - Bzdura – tak z kolei komentuje jej rzekome prawo własności do potoku i na dowód pokazuje nam stosowne mapy, na których potok Łęgówka oznaczony jest na mapie jako własność skarbu państwa. - I RZGW miałoby to komuś oddać w imieniu państwa? Na jakiej podstawie? - pyta retorycznie urzędnik. Wspomina jednak inny problem – niewiele instytucji potrafi wskazać linię brzegową w miejscach, gdzie nie ma jej wytyczonej geodezyjnie. Tak jest właśnie na wysokości gruntów Horak i Śpiewak. Jednak w tym wypadku linia brzegowa jest wyznaczona w sposób naturalny, nie budzący żadnych wątpliwości na krawędzi płyt, którymi wyłożone jest koryto. I takie informacje RZGW dostarczyło policji razem z graficznym schematem.

Lisak przyznaje też, że w świetle obecnych, mocno zaostrzonych przepisów Alicja Horak na własny mostek musiałaby wydać minimum 50 tysięcy i cała procedura formalna, zyskanie wszystkich uzgodnień i pozwoleń może potrwać kilka miesięcy...

- Ja zupełnie nie rozumiem tych ludzi – tak z kolei nasze pytania o budowę drogi osiedlowej, która według Alicji Horak powinna raz na zawsze rozwiązać jej problem odpowiada Grzegorz Mirek dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. - Tam wszystkie grunty są prywatne. Jak była powódź to wszyscy chcieli drogi. Jak powodzi nie ma to temat się urywa...

By miasto mogło rzeczywiście wybudować tę drogę, właściciele gruntów, w tym Danuta Ś. i Alicja Horak musiałyby zrzec się części swoich działek a na dobrą wolę ze strony Ś. liczyć raczej nie można.

Jedyna nadzieja w policji, ale ta ma jeszcze czas na dochodzenie i do interwencji na miejscu się nie kwapi.

W ślad za naszą publikacją tematem zajął sie TVN. Do sprawy wrócimy.

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"I nie ma mocnych: o tym jak sąsiad sąsiadowi życie uprzykrza"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]