Piątek, 15 listopada
Albert, Leopold, Artur, Idalia

Bartek Ostałowski: 'Mogę stanąć w szranki z najlepszymi!'

02.08.2011 22:37:05 0 5170

W 2006 roku stracił obie ręce w wypadku motocyklowym. Dziś Bartek Ostałowski ma 25 lat. Jest inżynierem, zrobił prawo jazdy i licencję FIA. Jest pełnoprawnym kierowcą wyścigowym, choć samochód prowadzi nogami. Lewą stopą kieruje, a prawą hamuje i dodaje gazu.

Licencję wyścigową zdobyłeś jeszcze przed rallycrossowym sezonem 2011, ale twój start opóźnił się.

Przygotowywałem samochód, a budowa wyścigówki to żmudna i trudna praca. W tym roku FIA wprowadziła przepisy regulujące przyznawanie licencji dla osób ze specjalną sprawnością. Moje uprawnienia pozwalają mi na ściganie się z kierowcami pełnosprawnymi. Musiałem dostosować auto do swoich potrzeb, czyli na przykład zamontować własnej konstrukcji system do wypinania pasów i otwierania drzwi. Udało się zrobić dodatkową dźwignię, obok hamulca, dzięki niej i zestawowi stalowych linek jednym ruchem nogi otwieram drzwi i uwalniam się z pasów. Auto opuszczam w cztery sekundy, a to świetny wynik. W międzyczasie mogę uruchomić specjalny system gaśniczy, który też obsługuję nogą, z resztą wszystko w samochodzie muszę obsługiwać nogami.

Przygodę w profesjonalnych wyścigach rozpocząłeś dopiero od trzeciej rundy Mistrzostw Polski, która odbyła się na Węgrzech. W końcowej klasyfikacji zająłeś 17 miejsce, na 20 startujących. Startujesz w Dywizji 4, czyli najliczniejszej, gdzie konkurencja jest duża i nikt nie oszczędza nowicjuszy.

Wyścigi na Węgrzech to był bardziej test sprzętu i samego kierowcy niż prawdziwe ściganie, w Dywizji 4 startuje nawet 30 zawodników, a to naprawdę dużo. Musiałem dopiero wyczuć auto. Jest to BMW E30, ale różni się od seryjnego. Wmontowałem do niego klatkę bezpieczeństwa, kubełkowy fotel i nowe serce samochodu, czyli 2,5 litrowy silnik benzynowy. Wiele części karoserii wykonanych jest z laminatu, a redukcja masy zmienia prowadzenie. Automatyczna skrzynia biegów, dla mnie niezbędna, niestety w zawodach jest pewnym ograniczeniem, a dobry start i pierwszy zakręt mogą ustawić wyścig. Mój kolejny występ, czyli runda w Słomczynie, pokazał że mogę nawiązać walkę z czołówką, okazało się też, że to bardzo kontaktowy sport, bo po ataku innego kierowcy wylądowałem na poboczu, a miałem realną szansę na bardzo dobre miejsce w wyścigu.

Dlaczego wybrałeś tak charakterystyczną dyscyplinę jaką jest rallycross? W Polsce nie jest tak znany jak chociażby rajdy samochodowe, co jest w nim wyjątkowego?

Rajdy są bardzo kosztowne i niebezpieczne. Rallycross jest bardziej dostępny i ciekawszy, charakteryzuje się dużą widowiskowością i przejrzystością zawodów. Kierowcy w oficjalnym treningu walczą indywidualnie o jak najlepszy czas. Zgodnie z wynikami sortowani są w grupy, walczące w kwalifikacjach, a później kolejne do finałów. Zawodnicy startują w linii, przeważnie po pięciu. Klasyfikacja generalna powstaje po zestawieniu najlepszych czasów z finałów. Jest tutaj więcej walki i zaciętości niż taktyki. Rajdy są zupełnie inne. W rallycrossie nie potrzeba pilota, są tylko kierowcy i ich auta.

Jak takie zawody odbiera zawodnik, a jak kibic?

Przepychanie się z innymi zawodnikami jest bardzo częste, doświadczeni wykorzystują tutaj mniej odważnych i młodych stażem do zdobywania lepszych pozycji. Widzowie lubią te zawody, bo cały czas mogą obserwować przebieg wyścigu. Tor jest kręty, ma około kilometra długości. Nawierzchnia jest bardzo zróżnicowana, są szutry, asfalt i beton. Często jest tak, że pierwsza część zakrętu to przyczepny asfalt, a druga to śliski szuter. Ci, którzy przeszarżują, wykręcają bączki lub prostują zakręt. Wiele samochodów to tylnonapędówki, więc umiejętność jazdy w poślizgu jest bardzo ważna.

Przygotowujesz się również do zawodów driftingowych. Wobec tego jakie są twoje cele na przyszły sezon?

Skupiam się na rallycrossie, ale muszę się rozwijać, a drifting to dyscyplina techniczna. Widowiskowość to efekt uboczny. Żeby startować w wyścigach mocniejszymi samochodami trzeba się nauczyć ich prowadzenia. Do jazdy w poślizgu przygotowuję Nissana Skyline, ma ponad 300 KM, więc do takiej nauki nadaje się świetnie. Planuję wystartować nim we wrześniowych pokazach Motointegratora, a później zobaczymy. Co do rallycrossu, to chcę wystartować we wszystkich rundach Mistrzostw Polski i zawalczyć o klasyfikację generalną. Niestety jak we wszystkich dyscyplinach motorowych i tu liczą się pieniądze, więc kilka najlepszych ekip jest nieosiągalnych, ale o pierwszą dziesiątkę mogę walczyć. Mój najbliższy test to Wyścigowe Mistrzostwa Polski w Poznaniu.

A czas wolny? Czym go wypełniasz, gdy jesteś poza torem?
 
Maluję obrazy. Oczywiście stopą. Staram się doskonalić nie tylko umiejętności sportowe, ale i artystyczne. Jestem członkiem Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami VDMFK . W 2009 roku wydawnictwo to doceniło moje prace i przyjęło mnie jako stypendystę do swego grona, a dzięki temu mogę bardziej rozwijać się w malarstwie. Malowanie oprócz tego poprawia koordynację ruchową. To ważne, bo wiele rzeczy muszę robić stopami i nawet prozaiczne czynności życia codziennego wymagają wytrenowania. Obsługa komputera, otwarcie drzwi,... mógłbym wymieniać bez końca.


Fot.: zollracing.pl   

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in