Teczka Ryszarda Florka w IPN. Biznesmen będzie żądał autolustracji | Sacz.in - sądecki portal informacyjny
limanowa.in
Niedziela, 22 października, Kordula, Filip, Klaudia, Salomea, Marek, Halka, Przybysław
Rejestracja »

Newsroom

2017-04-13 00:53:26

Teczka Ryszarda Florka w IPN. Biznesmen będzie żądał autolustracji

Teczka Ryszarda Florka w IPN. Biznesmen będzie żądał autolustracji
Służby PRL utrzymywały kontakt z biznesmenem Ryszardem Florkiem - późniejszym twórcą firmy Fakro. W opublikowanym teraz inwentarzu IPN figuruje w ostatnich latach komunizmu jako tajny współpracownik. Sam mówi dziś, że zamierza wystąpić do IPN o autolustrację, która ma wykazać, że z SB nie współpracował, a nawet, że jego działania miały charakter destrukcyjny dla PRL.
W sprawozdaniach z rozmów z Florkiem, za które nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia, nigdy nie pada żadne nazwisko, a wszystkie informacje przekazane przez przedsiębiorcę, jak pisali funkcjonariusze SB, nie miały dla nich większej wartości.  
 
 
Teczka personalna tajnego współpracownika ps. „Andrzej” dotycząca Ryszarda Florka obejmuje lata 1978 – 1989 z licznymi przerwami i zawiera dwa tomy akt.
 
Służby PRL nawiązały kontakt z Ryszardem Florkiem jeszcze w czasie jego studiów na Politechnice Krakowskiej, czyli w połowie lat 70’tych. Znalazł się w kręgu ich zainteresowania, gdyż odnotowały fakt jego podróży na Zachód. Pod koniec lat 70. jeden z funkcjonariuszy MO przeprowadził z nim szereg rozmów, podczas których Florek, w zamian za zezwolenie na wyjazd, pisał relacje z pobytu w RFN oraz dzielił się nieistotnymi informacjami o poznanych tam osobach. Wskazał też na korzystniejsze rozwiązania technologiczne stosowane w budownictwie na Zachodzie, które udało mu się zaobserwować, jak np. mechaniczne tynkowanie.
 
Według dokumentów służb PRL, w czerwcu 1978 r. zaproponowano mu, by kolejny wyjazd wykorzystał w celu poznania fachowców z branży budowlanej, pracujących w biurach konstrukcyjnych lub przy opracowywaniu nowych technologii. - Zaleciłem, aby również nawiązał nowe kontakty, które umożliwią mu po zakończeniu studiów wyjazd do RFN i uplasowanie się w interesującej nas instytucji. Ponieważ zwrócił się z prośbą o informacje co nas ewentualnie interesuje, zapewniłem go iż poinformuję o tym podczas naszej kolejnej rozmowy - pisał kpt. Edward Bilik, który uznał że Florek posiada „odpowiednie predyspozycje w celu wykorzystania operacyjnego jego osoby”. Równocześnie funkcjonariusz starał się poznać osobowość i psychikę młodego Ryszarda Florka i zacieśniał osobistą relację ze studentem, pomagając mu w załatwieniu spraw paszportowych. Jak zaznaczył oficer, powierzone zadania miały charakter ogólny – miały sprawdzić zaangażowanie mieszkańca Limanowszczyzny do współpracy.
 
Po powrocie Florek zdał pisemne relacje ze swojego pobytu w Republice Federalnej Niemiec. Wspominał o poszukiwaniach pracy w większej firmie budowlanej oraz licznych rozmowach z operatorami maszyn i budowlańcami. Opisał też technologie wykorzystywane na niemieckich placach budowy. Florek wyjechał do RFN także w czerwcu 1979 r. W późniejszym sprawozdaniu z pobytu wspominał m.in. swojej wizyty w zakładach pracy i uczelniach wyższych. Na początku lat 80. Ryszard Florek wyjeżdżał jeszcze kilkukrotnie, nie tylko do RFN, ale także do Jugosławii, jednak służby już nie kontaktowały się z nim w sprawie tych podróży. 
 
Przez kilka lat zarejestrowany jako „zabezpieczenie operacyjne”, jesienią 1985 r. Ryszard Florek otrzymał status „kandydata na tajnego współpracownika”. W tym czasie, już po zakończeniu studiów, zajmował się prywatnym transportem jako przewoźnik towarów zrzeszony w ZPHiU w Nowym Sączu, w planach miał już jednak nowy biznes. 
 
Florek został wytypowany jako kandydat na tajnego współpracownika służb z uwagi na coroczne wyjazdy do RFN, gdzie posiadał „ciekawe z operacyjnego punktu widzenia” kontakty, m.in. z kadrą naukową uczelni technicznych. - Ostatnio kandydat nawiązał kontakty w innych krajach kapitalistycznych, stąd zwiększyły się jego możliwości - uzasadniano wniosek o jego opracowanie, datowany październik 1985 r.
 
Spotkanie, na którym przedstawiono Florkowi propozycję tajnej współpracy, według dokumentów SB odbyło się w kwietniu 1986 r. w hotelu „Orbis”. Funkcjonariusz SB najpierw z zaskoczenia przyszedł do jego domu, mówiąc, że przysyła go „Mietek” i chce się z nim tego samego dnia spotkać w hotelu.
 
Oficer prowadzący wspominał w raporcie, że Florek przyszedł na spotkanie do „Orbisu” punktualnie, ale był bardzo zdenerwowany, a sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy w rozmowie poruszono historię jego kontaktów ze służbami PRL z końca lat 70. Funkcjonariusz zmienił więc temat, pytając o sprawy prywatne i dowiedział się, że przedsiębiorca zamierza porzucić branżę transportową i buduje zakład stolarski w Tymbarku, w którym będzie produkował m.in. okna dachowe. Cały przebieg rozmowy werbunkowej z kandydatem został starannie zaplanowany. Funkcjonariuszem, który miał pozyskać nowego TW, był chor. Krzysztof Pycha. Funkcjonariusz SB relacjonuje w raporcie, że gdy nadszedł odpowiedni moment, przedstawił Florkowi propozycję współpracy, na którą miał on przystać. Gdy jednak poprosił go o podpisanie zobowiązania, zachowanie Ryszarda Florka miało się nagle zmienić. - Zauważyłem ogromne zdenerwowanie i niechęć napisania zobowiązania oraz obrania pseudonimu - czytamy w dokumencie. 
 
Późniejszy biznesmen odręcznie napisał wówczas dokument o treści, w której nie ma słowa „zobowiązanie”, jakie znalazło się na wielu innych dokumentach tajnych współpracowników. Jego dokument był o treści: „Nowy Sącz, 1986.04.07. Treść przeprowadzonej rozmowy ze mną przez pracownika SB. zachowam w tajemnicy. Treść przekazywanych informacji podpisywał będę ps. Andrzej”. Jakiegokolwiek późniejszego dokumentu podpisanego "Andrzej" na próżno jednak szukać w teczce IPN.
 
Jako kierunki wykorzystania Florka wskazano rozpoznawanie obywateli polskich przebywających w RFN (uciekinierów, azylantów, emigrantów) czy nawiązywanie kontaktów z obywatelami RFN m.in. w celu zbierania informacji o działalności „S” na Zachodzie, a także rozpoznawanie aktualnej sytuacji społeczno-politycznej i gospodarczo-ekonomicznej w RFN. SB zakładanych celów jednak nie osiągnęła.
 
W czerwcu 1986 r. przed wyjazdem do RFN, Florek nawiązał kontakt z oficerem prowadzącym i umówił spotkanie, na którym ostatecznie się nie pojawił. Współpraca została zawieszona do czasu jego powrotu. Kontakt został wznowiony w listopadzie – Florek zadzwonił do swojego „opiekuna” w SB, ale nie przekazał mu żadnych cennych informacji, twierdząc że przez cały czas przebywał w gospodarstwie swojego niemieckiego przyjaciela, pomagając mu w remoncie, nie miał więc żadnego kontaktu z Polakami na Zachodzie. Opowiedział jednak o ich problemach ze znalezieniem pracy bez oficjalnej zgody na zatrudnienie (tzw. karty pracy wydawanej przez biuro emigracyjne), kontrole i kary grożące pracodawcom za zatrudnianie Polaków „na czarno”. Wspominał również o zdecydowanie mniejszej aktywności sympatyków „Solidarności”. 
 
W grudniu 1988 r. po powrocie z RFN Ryszard Florek nie nawiązał kontaktu z SB. Oficer prowadzący był zmuszony odwiedzić go w jego domu i umówić z nim spotkanie. Florek przyszedł na nie spóźniony. Nie przekazał żadnych informacji, funkcjonariusz przypomniał mu więc że zobowiązał się do współpracy i realizowania powierzonych mu zadań. Przedsiębiorca w odpowiedzi oświadczył, że jeżeli SB na tym zależy, to może on „wymyślić historyjki, które nie będą miały odzwierciedlenia w rzeczywistości i tylko wprowadzą SB w niepotrzebne zakłopotanie i pracę”. Podkreślił też, ze w związku z jego zakładem w Tymbarku, brakuje mu czasu. 
Kolejne spotkanie umówiono na styczeń 1989 r., ale Florek nie przyszedł. Oficer zaplanował więc nawiązanie kontaktu i „rozmowę profilaktyczno-ostrzegawczą”. Termin spotkania ustalono na połowę lutego, ale i tym razem przedsiębiorca nie pojawił się na nim. W marcu wezwano go do Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Nowym Sączu, ale Florek nie mógł się stawić, bo przebywał zagranicą. 
 
Wreszcie, po kilku miesiącach, w październiku 1989 r. do domu Ryszarda Florka we wczesnych godzinach porannych przyjeżdża oficer prowadzący, każe mu się ubrać i pojechać z nim w celu omówienia ważnych spraw. Jadą do RUSW, gdzie w pokoju służbowym odbywa się rozmowa profilaktyczno-ostrzegawcza. Jak relacjonuje funkcjonariusz, podczas rozmowy Florek tłumaczył, że nie ma możliwości realizowania powierzanych mu zadań: brakuje mu czasu, bo całkowicie absorbuje go zakład stolarski w Tymbarku; do Nowego Sącza przyjeżdża już tylko sporadycznie, a o umówionych terminach spotkań zdarza się mu zwyczajnie zapomnieć. Dalej przedsiębiorca miał tłumaczyć, że „sytuacja w kraju jest nieciekawa, rozwiązują SB i powołują nowe twory, a on jest wystraszony i nie chce mieć nic wspólnego z SB lub podobnymi organizacjami”. Miał też stwierdzić, że nie można go zmuszać siłą do współpracy, której on nie chce,  przez co zdziwił go fakt nachodzenia przez funkcjonariusza. Miał również powiedzieć, iż sądził że gdy zacznie unikać kontaktu, SB zerwie z nim współpracę.
 
Łącznie z Florkiem w ciągu  4 lat odbyto 14 spotkań (w 1986 r. - 5; w 1987 r. - 4; w 1988 r. - 3 i w 1989 r. - 2), w czasie których miał według SB przekazał 11 informacji żadnej nie podpisując „TW Andrzej”. Jego meldunki, składane w formie ustnej, oficer prowadzący ocenił jako "informacje bez większej wartości, na bazie których nie można było realizować spraw operacyjnych". Ryszard Florek nigdy nie przedłożył także pisemnych raportów czy notatek, które byłyby podpisane pseudonimem „Andrzej”. Podczas trzech ostatnich spotkań nie przekazał żadnych informacji. Oficer prowadzący napisał o nim, że „nie angażował się we współpracę i zrywał bez uzasadnienia umówione spotkania”. - Ocenić go należy jako źródło bardzo słabe, nie realizujące zleconych zadań z braku zaangażowania, braku możliwości operacyjnych. Aktualne wydarzenia w kraju wpłynęły w sposób ujemny na psychikę i stosunek do SB, w wyniku czego odmówił dalszej współpracy - pisał funkcjonariusz SB we wniosku o rozwiązanie współpracy z Ryszardem Florkiem, datowanym na 13 listopada 1989 r. 
 
W teczce TW nie ma „donosów” na sąsiadów czy ludzi ze środowiska. Tylko kilka z meldunków Ryszarda Florka dotyczyło wydarzeń w kraju, ale były one bardzo ogólnikowe i nigdy nie padło w nich żadne nazwisko. Według dokumentów z jego teczki, w lutym 1987 r. był pytany o nastroje i komentarze w zrzeszeniu przewoźników, do którego należał, wobec planowanych podwyżek. Jak jednak relacjonował SB, środowisko to w ogóle nie było zainteresowane tą kwestią, tłumacząc że z chwilą podniesienia cen artykułów spożywczych i przemysłowych, także przewoźnicy podniosą ceny za swoje usługi. Zaznaczył, że nie odnotował w miejscu zamieszkania i pracy negatywnych wypowiedzi na temat partii i rządu czy też kolportażu ulotek. W marcu 1988 r. mówił o kontrowersjach, jakie w jego środowisku budzi fakt nie realizowania przez rząd drugiego etapu reformy gospodarczej w reprywatyzacji przedsiębiorstw które pod zarządzeniem administracji państwowej są nierentowne. „Z dyskusji wynika, że jeżeli nadal rząd w ten sposób będzie postępował, społeczeństwo tego nie wytrzyma i może dojść do tego samego co w roku 80. z podwójnym skutkiem” - odnotował oficer prowadzący po spotkaniu. 
 
Z dokumentów zgromadzonych w teczce znanego sądeckiego przedsiębiorcy wynika, że „za współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa nie pobierał nigdy żadnego wynagrodzenia”. Od połowy lat 80. nie miał za to kłopotów przy wyjazdach za granicę.
 
Co ciekawe, w grudniu 1986 r. otrzymał pozwolenie na przywiezienie z RFN maszyn i urządzeń do utrzymania kortów tenisowych dla Klubu Uczelnianego AZS Politechniki Krakowskiej. Gdy Florek wraz z przyjacielem z Politechniki Jackiem Radkowiakiem był już na miejscu, niemiecki kontrahent który miał podarować klubowi sprzęt, rozmyślił się.  Ale w zamian Ryszard Florek zdołał przywieźć do kraju kupioną w RFN maszynę do obróbki drewna, która posłużyła mu później w zakładzie stolarskim „Florad” w Tymbarku, który założył wspólnie z Radkowiakiem. 
 
- PRL był systemem, który zamiast dobrobytu tworzył teczki. Według IPN, w Nowym Sączu było ich około 2 tysięcy, moja też się tam znalazła, pomimo, że nigdy ze służbami PRL nie współpracowałem, nie podpisywałem zobowiązania do współpracy, nie dostarczałem materiałów o jakiejkolwiek wartości operacyjnej ani nie zamierzałem współpracować - komentuje Ryszard Florek. -  Nigdy na nikogo nie donosiłem ani też nie czerpałem żadnych korzyści majątkowych z tamtej strony. W roku 1978 odbyłem spotkanie z Wywiadem Naukowo-Technicznym, co wówczas było niezbędne przy ubieganiu się o wyjazd na Zachód. Uważam, że było to wtedy najlepszym rozwiązaniem mając na uwadze moją sytuację osobistą oraz szeroko pojęty interes Narodu Polskiego. 
 
Jak podkreśla biznesmen, wyjeżdżając za granicę zdobywał wiedzę i doświadczenie, pomagał kolegom przy wyjazdach, ale również dostarczał informacje dla środowiska akademickiego o poziomie życia i funkcjonowaniu gospodarki niemieckiej. - To przekładało się na nastroje społeczne oraz miało zapewne pozytywny wpływ na sukces „Solidarności” i pokojową zmianę ustroju w Polsce. W mojej teczce nie ma żadnych donosów ani materiałów, które mogłyby personalnie komukolwiek zaszkodzić. Są jedynie tzw. sprawozdania z podróży po Niemczech i kontaktów z obywatelami niemieckimi. W sprawozdaniach nie ujawniłem, że uczęszczałem do Kościoła Polskiego, ani że odbywałem interesujące spotkania z Polakami - mówi dziś Ryszard Florek. -  Z akt w IPN jednoznacznie wynika, że współpracy nie było, a funkcjonariusz, który próbował mnie zwerbować pozostawił następujące zapisy: „informacje od niego są bez żadnej wartości operacyjnej”; „nie był wynagradzany w żadnej formie”. Dlatego też wystąpiłem o zmianę opisu w inwentarzu IPN oraz wystąpię o przeprowadzenie autolustracji. W czasie studiów aktywnie uczestniczyłem w życiu studenckim, w latach 1976-77 byłem prezesem Klubu AZS Politechniki Krakowskiej i z racji tej funkcji również byłem wielokrotnie namawiany do wstąpienia do PZPR, każdorazowo jednak odmawiałem. 
 
- Moje kontakty z organami PRL miały charakter wyłącznie destrukcyjny, a nie współpracy. Nigdy żadnej pomocy ani wsparcia od służb nie otrzymałem a wręcz przeciwnie w latach 1993-96 FAKRO zostało zaatakowane, podobnie jak Optimus, przez ludzi z tamtej epoki będących jeszcze na stanowiskach UKS, prokuratury czy sądu, co kosztowało Sądecczyznę parę tysięcy miejsc pracy - mówi Ryszard Florek.
 
***
Ryszard Florek urodził się w 1953 r. w Podłopieniu w gminie Tymbark. Jest absolwentem I LO im. Władysława Orkana w Limanowej, studiował budownictwo na Politechnice Krakowskiej. Po ukończeniu studiów założył z Jackiem Radkowiakiem Zakład Stolarki Budowlanej "Florad" w Tymbarku. W 1991 w Nowym Sączu założył wraz z żoną Krystyną i Krzysztofem Kronenbergeriem firmę Fakro. Dziś  firma zatrudnia ponad 3,5 tys. osób i jak sama szacuje, kontroluje 15 proc. światowego rynku. Ma 12 zakładów i 15 spółek dystrybucyjnych za granicą, w tym w Stanach Zjednoczonych i Chinach.
 
Ryszard Florek w 2012 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju gospodarki narodowej, za osiągnięcia w działalności charytatywnej i społecznej. Biznesmen jest laureatem wielu nagród, m.in. XXII edycji Nagrody Kisiela 2014, otrzymał również wiele tytułów i wyróżnień, w tym tytuł Polskiego Przedsiębiorcy 2015 roku w kategorii Eksporter w I edycji Konkursu zorganizowanego przez Gazetę Polską Codziennie, został wybrany „Najlepszym Menedżerem roku 2014” przez ekspertów w plebiscycie organizowanym przez redakcję Bloomberg BusinessWeek Polska, otrzymał  także statuetkę „Orzeł Wprost” 2016. 
 
Do tematu będziemy powracać. Ryszard Florek obiecał nam, że odniesie się do historii opisanych przez służby w teczkach.
 
 
(Fot.: Fakro)
Komentarze 17
zabawny
zabawny 2017-04-13 08:04:58
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Kiedy Panowie redaktorzy napiszą o teczce(lub braku teczki :) ) limanowskiej gwiazdy, świecącej światłem odbitym. :)))

Możliwość wyjazdu za granicę w minionej epoce, była podobnie korzystna jak "Bolkowe" regularne wygrywanie w totolotka w Gdańsku. .:)))

-------------------------------------------------------------

"W 2013 w rankingu tygodnika "Wprost" Ryszard Florek wraz z rodziną został sklasyfikowany na 25. miejscu wśród najbogatszych Polaków z majątkiem 1080 mln zł
przez prezydenta Bronisława Komorowskiego odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski"

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Florek

Kluska Roman został zniszczony, był aresztowany, z trudem przetrwał fizycznie i psychicznie ten okres, więc porównywanie się panem z Optimusa jest dziwne.
plus
8
plus
1
CUDNA
CUDNA 2017-04-13 08:42:38
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
"Co ciekawe, w grudniu 1986 r. otrzymał pozwolenie na przywiezienie z RFN maszyn i urządzeń do utrzymania kortów tenisowych dla Klubu Uczelnianego AZS Politechniki Krakowskiej. Gdy Florek wraz z przyjacielem z Politechniki Jackiem Radkowiakiem był już na miejscu, niemiecki kontrahent który miał podarować klubowi sprzęt, rozmyślił się. Ale w zamian Ryszard Florek zdołał przywieźć do kraju kupioną w RFN maszynę do obróbki drewna, która posłużyła mu później w zakładzie stolarskim „Florad” w Tymbarku, który założył wspólnie z Radkowiakiem."

Pojechał po darmowe urządzenia dla AZS a przypadkiem znalazł w kieszeni zachodnioniemieckie marki na maszynę do drewna - też prawda. hi,hi
plus
8
plus
1
34607szczawa
34607szczawa 2017-04-13 08:55:04
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Coś ostatnio Fakro na tapecie, ciekawe.
plus
2
plus
1
wartownik
wartownik 2017-04-13 10:18:00
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Prawo i Sprawiedliwość steruje pracami IPN. Czeka nas kolejna nagonka na Wałęsę, na Niesiołowskiego, na Komorowskiego, na Tuska, na ks. Pieronka, na Trzaskowskiego, na przedsiębiorce Florka i tych wszystkich przedsiębiorców, księży, działaczy opozycji demokratycznej z czasów PRL, z którymi dziś PiS jest nie po drodze...
plus
4
plus
9
TuronGorski
TuronGorski 2017-04-13 10:52:41
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
florek pochodzi od niemieckiego przodka co niepokoi smoleńskich świrów pochodzących od antka muzykanta ......
plus
4
plus
7
adamsmith
adamsmith 2017-04-13 13:12:29
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
rozumiem po ostatnich wpisach, że to IPN i PiS są winne temu, że Wałęsa donosił na kolegów z pracy, Niesiołowski wsypał swoją narzeczoną.
Brawo Panowie owacje na stojąco, pułkownik Mazguła jest z was dumny.
plus
9
plus
1
jeday
jeday 2017-04-13 13:34:33
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
No to moze poddac lustracji fachowcow z UM .Moze byc ciekawie.
plus
2
plus
1
34607szczawa
34607szczawa 2017-04-13 14:06:25
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Jeday wszystkich urzędników bez wyjątku.
plus
2
plus
1
Envee
Envee 2017-04-13 14:46:06
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
@wartownik

Akcja raczej nie jest sterowana przez IPN, ponieważ Florek dość usłużnie dotychczas wspierał pisowski reżim, swoimi genialnymi przemyśleniami i planami gospodarczymi. Chyba że w międzyczasie wyszły jakieś niesnaski.
plus
3
plus
1
giemza
giemza 2017-04-13 15:52:01
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Boli jak chce się zrobić coś dobrego i robi się to uczciwie ale niestety przy tym pojawiają się pomówienia, insynuacje. Wielu rzuci błotem, oceni, oskarży. Najprościej jest nie robić nic ale mieć wiele do powiedzenia... Ciekawe tylko jakby nie było tych pierwszych a wszyscy byli tymi drugimi??? Jakby ten świat wyglądał???
Głębokich refleksji Wielkanocnych życzę... po lekturze tego wywiadu...
plus
3
plus
1
h2o
h2o 2017-04-13 16:20:20
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Ciekawe ilu jest milionerów co zaczynali swoje biznesy po 89r i nie byli TW
plus
5
plus
1
prostychop
prostychop 2017-04-13 16:55:22
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Trzeba panowie znać realia tamtych czasów Żeby wyjechać do RFN Trzeba było wcześniej objazdu Warszawy by zdobyć wizę Ja pracowałem w tamtych latach w RFN bardzo krótko bo dałem się złapać tamtejszej policji przy pracy na czarno. Po krótkim pobycie w celi policrewir Waterloo w Hanowerze wiza została skreślona jia deportowany do granicy Polski Na granicy RFN- DDR owcy odebrali mi katalogi mody bo uznali to za pornografie
na granicy DDR PRL niemieccy strażnicy wyjęli filmy z mojej Smieny polscy Zabrali paszport i Smienę po przyjeździe do domu byłem nikim bez paszportu i bez dowodu osobistego boten się zdawało przy odbiorze paszportu Po jakimś czasie Zostałem wezwany do Nowego Sącza gdzie dostałem dokładnie przesłuchany przez oficera SB który usiłował mi wmówić żem szpiegował na rzecz obcego wywiadu i Żąda ode mnie wydania kliszy z aparatu fotograficznego. szantażował mnie i też kazał podpisywać jakieś dokumenty’ Dopiero gdy parsknąłem śmiechem i pokazałem mu moje spracowane dłonie odpuścił Zwrócił mi dowód osobisty i i znowu stałem się obywatelem PRLu. po jakimś czasie przyszło pismo z Niemiec którego nie umiałem przeczytać Żeby było ciekawiej przeczytał i przetłumaczył mi właśnie Ryszard Florek wtedy mój starszy kolega bardzo się wystraszyłem bo było wezwanie do zapłaty wcale niemałej kwoty. Tylko dzięki niemu nie straciłem wtedy dla mnie dużej kwoty pieniędzy gdyż znając lepiej realia kazał pismo wyrzucić do kosza i niczym się nie przejmować za co bardzo mu jestem wdzięczny .

DZIĘKUJĘ CI RYSZARD TU I TERAZ

PS.
Gdybym był tak słynny jak Ryszard to pewno też by o mnie pisali bo pewnie teczkę mam choć otym nie wiem
plus
4
plus
2
Poludnie
Poludnie 2017-04-13 21:22:26
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień.
plus
3
plus
5
giemza
giemza 2017-04-14 00:07:10
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Pan Florek jest człowiekiem niezwykłym. Niech będzie wstyd wszystkim którym pogalopowała wyobraźnia.
plus
2
plus
1
Poludnie
Poludnie 2017-04-14 18:33:35
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Te łapska czerwone chyba od komuchów.
plus
1
plus
3
pacho
pacho 2017-04-18 22:29:59
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
inspekcja kotłów w piekle.
Lucyfer [..] zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:
-dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
-bo w nim znajdują się Polacy
-Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
-ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na dół.
plus
2
plus
0
giemza
giemza 2017-05-06 11:32:36
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Czy Polacy potrafią tylko nawzajem się zwalczać?.... Z tego chleba nie przybędzie.... Czy w przyszłości zdrajcami nie zostaną ci, którzy dzisiaj dzielą społeczeństwo zamiast budować??? nienawiść, zazdrość - jeszcze nigdy nic dobrego nikt idąc tą drogą nie zdziałał... a ciągle to samo... Co do Pana Florka to wielki szacun. Miał teczkę? owszem... - kto jej nie miał w tamtych czasach... miernoty i nieudacznicy bo nimi SB nie zawracało sobie głowy... Wielu strajkowało w tamtych czasach ale łatwo działać w grupie. Inaczej w paszczy smoka być samemu i nie ugiąć się a jeszcze pogrywać na nosie esbekom.
plus
0
plus
0
Dodaj komentarz