Najważniejsza jest pogoda ducha. Koło Grodzkie PTTK na Ostrej | Sacz.in - sądecki portal informacyjny
limanowa.in
Czwartek, 23 listopada, Adela, Klemens, Klementyna, Felicyta
Rejestracja »

Wy tu piszecie

2016-11-07 11:59:24

Najważniejsza jest pogoda ducha. Koło Grodzkie PTTK na Ostrej

Najważniejsza jest pogoda ducha. Koło Grodzkie  PTTK na Ostrej
Czy deszcz i brzydka jesienna pogoda może pokrzyżować plany spędzenia wolnej niedzieli na świeżym powietrzu? Czy rano da się radę wstać, gdy za oknem deszcz i plucha?

Te pytania mógł zadać sobie każdy kto zamierzał w niedzielę 6 listopada zdobyć z Kołem Grodzkim PTTK szczyt Ostrej (925m) w Beskidzie Wyspowym. Ale odpowiedź dało samo życie. A więc całkiem liczną grupą wyruszmy na szlak koloru zielonego z  Łukowicy najpierw w kierunku Skiełka (Szkiełka), gdzie znajduje się krzyż upamiętniający pobyt Papieża w Starym Sączu w 1999 roku i dalej szlakiem aż do samej przełęczy pod Ostrą, na którą docieramy po naprawdę „ostrym” zejściu.

Ta trasa to tylko cztery i pół godziny ale parafrazując słowa poety Leśmiana można śmiało powiedzieć, że była to w bielejące mgły śniąca się droga. Po drodze mijamy oprócz kulminacji Ostrej również Jeżową Wodę (895m). Dokładne określenie wierzchołków ułatwiają nam estetyczne tablice z nazwami, które przypominają o możliwości zdobywania Głównego Szlaku Beskidu Wyspowego. Zresztą nasza trasa to także część Małopolskiego Szlaku Papieskiego, a dokładnie fragment jednego z wariantów.

Widoków i możliwości podziwiania panoram niewiele ale Opatrzność chyba czuwa nad kochającymi życie oraz przyrodę dlatego z czasem deszcz ustał, co dało możliwość rozpalenia ogniska. Niektórzy się przy nim ogrzewali, inni zaś mogli dać upust swoim zdolnościom wokalnym w repertuarze ze śpiewnika Koła Grodzkiego. Momentami przybierało to formę określoną przez jednego z uczestników mianem „raz na ludowo”, a same pieśni niosły się w spowite mgłami doliny Beskidu Wyspowego.  

Może jedynym negatywnym akcentem było to, że zielony szlak z czasem stał się trochę mniej wyraźny i dostrzegalny, ale co znaczy wprawne oko przewodnika beskidzkiego, którego ambicją jest bezpieczne przeprowadzenie „swojej” grupy. Natomiast celem dociekań wielu uczestników była podana wysokość „naszego celu” ponieważ były dwie możliwości do wyboru 925 oraz 929 metrów
Cała wycieczka została dopełniona odwiedzinami w zaprzyjaźnionym z PTTK zajeździe w Maszkowicach, gdzie co niektórzy mogli w gościnnych progach wypić ciepłą kawę.

Tak oto „zwykła” wycieczka w niezbyt oddalony rejon, bez zdobywania szczególnie wysokich szczytów stała się okazją do przyjemnego spędzenia wolnego czasu z przyjaciółmi z Koła Grodzkiego PTTK, a najważniejsza nawet podczas niepogody jest przede wszystkim pogoda ducha.

Więc jeśli chcesz to Ty także możesz do nas dołączyć. Więc pakuj plecak w niedzielę i „Ahoj przygodo!”

Zdjęcia: Józef Bartkowski

 

Komentarze
Nikt nie napisał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz