Niedziela, 18 sierpnia
Ilona, Klara, Bronisław, Helena, Bogusław

Hufiec ZHP w Pobierowie na obozie harcerskim a w Piwnicznej harcerze z Niemiec

07.09.2016 11:43:21 0 735

W sobotę 16 lipca 2016 instruktor Beck zwany “Małym” (196 cm wzrostu) po pokonaniu ponad tysiąca kilometrów wysiadł z samochodu w Piwnicznej Zdroju nad Popradem, żeby na polu namiotowym urządzić w miarę suche schronienie dla swojej rodziny .

Zmagającego się w strugach deszczu z żerdziami i płachtami namiotu ojca rodziny wsparli przybyli z Frankfurtu druhowie Patrick Rauscher i Moritz Thieme-Knaus. Wspólnymi siłami zbudowali pierwszy nocleg dla Niko 2,5 lat, Laury 1,5 roku i Mateo 9 miesięcy. W kolejnym dniu deszcz nie przestał padać ani przez chwilę. Położona nisko nad brzegiem Popradu łąka , którą zaplanowano jako miejsce obozowania dla 350 harcerzy stała się grząska i pokryła się błotnistymi kałużami. Piwniczna-Zdrój przywitała - w dosłownym rozumieniu - bardzo wylewnie grupę instruktorów przygotowującą spotkanie BdP (Związku Harcerrzy i Harcerek Niemieckich) . Związek BdP organizuje raz do roku zlot gwiaździsty dla druhów z całych Niemiec. Co 4 lata zlot przenosi się poza Niemcy do innego kraju - w lipcu i sierpniu tego roku do Polski.
- Nie żałuję wyboru Beskidów jako miejsca spotkania harcerzy z całych Niemiec - mówiła Eva Wormit - na co dzień reporterka telewizji w Niemczech, w Piwnicznej Zdroju na urlopie jako druhna instruktorka BdP odpowiedzialna za program - stojąc w przemoczonych tenisówkach (zapomniała w pośpiechu spakować buty do plecaka).
Była zauroczona krajobrazem i pełna otuchy. Burmistrz Piwnicznej-Zdroju Zbigniew Janeczek - sam z harcerskimi korzeniami - obmyślił ewentualną interwencyjną ewakuację harcerzy niemieckich do szkoły w Łomnicy. Plan ewakuacji okazał się na szczęście niepotrzebny, bo gdy tylko rozpoczęła się wędrówka zastępów pogoda cały czas była łaskawa.
Harcerze niemieccy zmierzali do Piwnicznej-Zdroju pieszo z różnych punktów startowych - z Jasła, Wadowic, Bielska-Białej, Wiśniowej. Przemierzali z plecakami Beskidy, nocując pod namiotami, które nieśli na swoich plecach i sami sobie gotując, nawet bardzo wymyślne posiłki z trzech dań. Wędrówka po szlakach górskich Małopolski - operacja „BESKIDEN” - powstała w głowie Marisy Feldmann, która 6 lat uczyła się polskiego, m.in. na Uniwersytecie Warszawskim i Sophie Ederer. Obie znały Mazury ale to mapy Beskidów kusiły obietnicą przygody.
Na szlaki Beskidów wyruszyło w sumie 327 harcerzy z BdP - trzeciego co do liczebności Związku Harcerstwa w Niemczech - w wieku 12 - 16 lat . Wszystkie z liczących od 5 do 12 harcerzy zastępów miały jednego dorosłego opiekuna, który spał razem z zastępem w jednym namiocie. Każdy harcerz niósł jakąś część namiotu o prostej fińskiej konstrukcji złożonej z kilku płacht mocowanych na żerdzi.
Beskidzka wędrówka młodych Niemców miała swój finał na łące nad Popradem w Piwnicznej. Zdecydowało o tym nie tylko centralne położenie Beskidu Sądeckiego w stosunku do Niskiego, Wyspowego i Śląskiego, ale przede wszystkim życzliwa współpraca z gospodarzami Miasta i Gminy o wieloletnich bogatych tradycjach harcerskich. Lena Rüder z entuzjazmem podkreślała, że Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej z panią dyrektor na czele, na bieżąco udzielał harcerzom niemieckim wszelkiej pomocy infrastrukturalnej. Do Piwnicznej przekonał harcerzy niemieckich swoją gościnnością gospodarz stanicy w Kosarzyskach - Bartłomiej Fila - instruktor w stopniu przewodnika i przewodnik beskidzki.
O medyczne zaopatrzenie druhów zadbało lekarskie małżeństwo Becków. Oprócz skręceń, ukąszeń i stłuczeń druhna, dr Karolina Beck, przeżyła też dramatyczne chwile, gdy nocą na szlaku pod Halą Łabowską 14-letni Jaspar doznał zapalenia wyrostka robaczkowego. Przewieziony do szpitala w Nowym Sączu i tam operowany Jaspar nie chciał słyszeć o powrocie do Niemiec. Już po 3 dniach znalazł się w namiocie sanitarnym pod opieką Becków i prosił swoją rodzinę, żeby nie zabierała go do Niemiec. Chciał przeżyć moment spotkania zastępów po beskidzkich wędrówkach.
Kulminacyjny zlot był pełen zajęć. Harcerze mierzyli się m.in. w konkurencjach sprawnościowych, biegu terenowym na temat historii Polski i przygotowywali do wieczoru pożegnalnego w piwniczańskim amfiteatrze. Zastępy i grupy instruktorskie zaśpiewały wówczas przed ponad 350 osobową publicznością piosenki częściowo także z własnymi melodiami i słowami. Imponowała oprawa muzyczna na bardzo wysokim poziomie na gitary, flety, akordeon i kontrabas, pod kierunkiem druhów zawodowych muzyków. Nie zabrakło pięknych starych polskich piosenek harcerskich, których młodzież niemiecka nauczyła się od druhów polskich. Ten wieczór był przykładem wspaniałej integracji polsko-niemieckiej , nie tylko repertuarowej, ale także pokoleniowej. Wielki aplauz Niemców zyskały muzyczne prezentacje Renaty Widerowskiej, Sabiny Wiktor , Moniki Wańczyk, Witolda i Ewy Szewczyków, Bogusława Wawrzyniaka i Wincentego Żygadły.
W podzięce gościnnemu polskiemu Miastu nad Popradem niemieccy harcerze zbudowali i wymalowali pamiątkową ławkę .” Oby mieszkańcy, którzy spoczną na tej ławce wpominali nas tak miło, jak my zapamiętamy Piwniczną-Zdrój”. Te słowa instruktorki Miriam Hornauer przetłumaczyła dla polskich harcerzy Laura Ruśkiewiecz z Nowego Sącza, która dołożyła swoją deseczkę do ławki pozostawionej dla wspomnień i na świadectwo łączącej wszystkich harcerzy świata uczynności.
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in