Darek Grzyb: 'Teraz już wiem, jak to jest być sobie szefem'

02.08.2011 16:24:47 0 796

Rozmowa z Dariuszem Grzybem, dziennikarzem sportowym, właścicielem firmy 'DeGie' organizującym imprezy sportowe.

Darek, takie mecze jak te weekendowe Złotek w Nowym Sączu i Mszanie Dolnej nie były pierwszą sportową imprezą organizowaną tutaj przez Ciebie.

Firma, którą założyłem dwa i pół roku temu może pochwalić się organizacją wielu imprez. W tym takich, które przeszły do historii polskiego sportu. Mam tutaj na myśli m.in. I Mecz Gwiazd Północ-Południe w siatkówce kobiet, podobny I Mecz Gwiazd w piłce ręcznej kobiet, czy I Super Puchar w rozgrywkach żeńskiego szczypiorniaka. Organizowaliśmy również spotkanie reprezentacji Polski w piłce ręcznej z Gwiazdami Ligi czy mecz w Lidze Mistrzyń kobiet Unia Racibórz – Broendby Kopenhaga. Wszystkie te mecze były na żywo transmitowane przez Polsat Sport, TV4, czy TVP Sport. Dodam jeszcze mecze towarzyskie z udziałem Muszynianki Fakro z rosyjskimi Tulicą Tuła, Chabarowskiem, czy Amerykankami z Los Angeles. Imprez, które mamy już za sobą jest znacznie więcej.

Duże wydarzenia sportowe organizujesz w całym kraju.

Przyświeca nam hasło „Pasja i profesjonalizm”. Mamy podpisanych wiele umów, ale o szczegółach nie chciałbym mówić, aby nie zapeszać. Zdradzę jedynie, że nasz II Turniej Fakro Cup w siatkówce kobiet właśnie otrzymał patronat Ministerstwa Sportu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a związany jest z Prezydencją Polski w Unii Europejskiej. Imprez, które otrzymały taki patronat jest w kraju tylko 37. Turniej ten zostanie rozegrany w połowie września, tradycyjnie w hali w Bobowej. W tej miejscowości jest znakomity klimat do sportu, w czym zasługa burmistrza Wacława Ligęzy i działacza samorządowego oraz sportowego Adama Urbanka.

Skąd pomysł, by z dziennikarza sportowego zmienić się w sportowego menedżera?

Kiedy otrzymałem propozycję organizacji Pierwszego Meczu Gwiazd w siatkówce kobiet Północ-Południe musiałem założyć firmę, aby móc rozliczyć imprezę. Działalność na własny rachunek bardzo mnie wciągnęła, zainwestowałem sporo środków w firmę, przekonałem się na własnej skórze jak to jest być sobie szefem. Ale cieszę się, że zbudowaliśmy markę firmy, która jest coraz bardziej rozpoznawalna. Rozbudowaliśmy także ofertę, organizujemy imprezy firmowe, kulturalne. Zajmujemy się także menedżerką aktorów i sportowców. Stale powiększa się grono współpracowników.

Jakie imprezy planujesz w najbliższym czasie?

Jesteśmy w bardzo zaawansowanym projekcie pod nazwą „Piłkarska Gala”. Zaś w sierpniu, wspólnie z limanowskimi właścicielami firm i starostą, wybierać będziemy Piękną Twarz Powiatu Limanowskiego. Ponadto sukcesem zakończyła się I Konferencja Sport, Biznes, Marketing organizowana wspólnie z Samorządem Uczniowskim PWSZ. Wkrótce podobna odbędzie się w Tarnowie.

Jak sobie radzisz z funkcją rzecznika prasowego Sandecji mieszkając w Warszawie? Dużo czasu spędzasz w pociągach i autobusach?

Przede wszystkim chciałbym podziękować Zarządowi Klubu, który w czerwcu ubiegłego roku złożył mi propozycję. Nie jestem etatowym pracownikiem Sandecji więc mogę powiedzieć, że swój cenny czas poświęcam klubowi. Nie jest łatwo, ale staram się bywać często w Nowym Sączu. Nie opuściłem żadnego spotkania rozgrywanego w naszym mieście, a i często gościłem na meczach wyjazdowych. Cieszę się, że mogłem pełnić funkcję rzecznika Sandecji w historycznych dla klubu chwilach, związanych z pięknym jubileuszem 100-lecia. Jestem i byłem do dyspozycji dziennikarzy niemal przez 24 godziny. Niezwykle miło jest mi poinformować, że moja firma wydała I Rocznik Piłkarski Sandecji, który cieszył się sporą popularnością w Polsce. Tylko trzy kluby - Lech Poznań, Jagiellonia  Białystok i Sandecja mogą pochwalić się takimi rocznikami. Do tego grona próbuje dołączyć Śląsk Wrocław, który wydał ostatnio taką publikację, ale czarno-białą. Właśnie przygotowujemy drugi rocznik.

Zostajesz w Sandecji na przyszły sezon jako rzecznik?

Poprosiłem Zarząd klubu o spotkanie i podsumowanie roku. Jestem człowiekiem, który lubi konstruktywna krytykę. Nikt nie jest doskonały. Nie ukrywam, że mam kilka ciekawych propozycji z różnych klubów, nie tylko piłkarskich. Sandecja jest i będzie zawsze mi bliskim klubem. Jeżeli zostanę dalej rzecznikiem to myślę, że i w przyszłym sezonie nie zawiodę Zarządu i mediów. Jeżeli się rozstaniemy to na pewno ten czas będą wspominał bardzo miło.

Niedawno jeszcze byłeś rzecznikiem Polskiego Związku Biathlonowego...

To prawda, oprócz pełnienia funkcji rzecznika prasowego, moja firma pomogła Tomkowi Sikorze w pozyskaniu kilku sponsorów. Dodam, przy okazji, że m.in. Tomek reklamował sądecką firmę Erbet. Logo tej firmy można było dostrzec na stroju zawodnika w wielu telewizjach świata. Innym sponsorem była m.in. firma zajmująca się produkcją sprzętu wojskowego, amunicji. To też nasza zasługa.

Nie tęsknisz czasami za dziennikarstwem? Nie chciałbyś się wybrać na jakiś mecz, by napisać z niego relację do gazety?

Kiedyś na studiach, podczas zajęć z dziennikarstwa jeden z prowadzących powiedział, że dziennikarstwo jest jak narkotyk, kto raz spróbuje trudno z niego zrezygnować. Jasne, że tęsknię za dziennikarstwem, ale też pisuję jeszcze do różnych gazet, współpracuję z radiem, a z „Gazetą Krakowską” współorganizuję Plebiscyt Sportowy na którym bawi się co roku cała grupa sportowców z regionu. Dzisiaj jako rzecznik prasowy MKS Sandecja znajduję się po drugiej stronie, czyli udzielam informacji dziennikarzom, ale przez to, że przez 15 lat pracowałem w mediach jest mi łatwiej. Znam się z dziennikarzami, z wieloma się przyjaźnię.

Rozmawiał: (WMOL)


Fot.: Archiwum "DTS"

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in