Środa, 21 kwietnia
Bartosz, Feliks, Konrad, Anzelm, Jarosław, Selma

Co trapi Sandecję?

17.08.2011 16:20:49 0 1434

Nienajlepsze transfery, brak pomysłu na grę i kryzys formy czołowych piłkarzy to największe problemy Sandecji po pierwszych spotkaniach nowego sezonu. Podstaw do optymizmu jest niewiele. Sandecja już dawno tak słabo nie grała.

Sandecja przegrała u siebie drugi mecz w tym sezonie (Wisłą Płock i Polonią Bytom). A przecież w dwóch ostatnich latach głównym atutem sądeczan była skuteczna gra na własnym stadionie. Podopieczni mają na swoim koncie zwycięstwo z ostatnią w tabeli Arką Gdynia (3-0) i wyjazdowy remis z Zawiszą Bydgoszcz. Jakie są główne przyczyny tak słabej postawy sądeckiego kandydata do ekstraklasy?

Transferowe niewypały

Dużym nieporozumieniem transferowym było ściągnięcie do zespołu Bartosza Wiśniewskiego. Piłkarz, który był mocno reklamowany przez sądecki klub. Na każdym kroku podkreślano, że Wiśniewski grał kiedyś w ataku z Robertem Lewandowskim, obecnie najlepszym polskim napastnikiem (zawodnik Borussii Dortmund). Rzeczywiście razem tworzyli kiedyś bardzo groźny duet w Zniczu Pruszków. Wiśniewski strzelał dużo bramek na zapleczu ekstraklasy i wróżono mu solidną piłkarską karierę. Tylko, że to wszystko było ponad trzy lata temu. Po przejściu do Wisły Płock zawodnik przeżywał poważny kryzys formy. Nie potrafił odnaleźć się nawet na drugoligowych boiskach. W Wiśle Płock znaleziono mu nową pozycję na boisku, został obrońcą. W Sandecji wierzono, że 26-letni piłkarz po kilku latach kiepskiej gry się odblokuje. Na razie Wiśniewski gra bardzo słabo i jedyne, co mogą dobrego powiedzieć kibice Sandecji o tym napastniku to… że kilka lat temu grał z Robertem Lewandowskim.

Wzmocnieniem obrony miał być Łukasz Derbich i Marcin Dymkowski. Pierwszy z nich zdążył już rozwiązać kontrakt z Sandecją. Natomiast Dymkowski zapisał się w pamięci kibiców przede wszystkim fatalnym meczem z Wisłą Płock i czerwoną kartką z Arką Gdynia. Również na ławkę rezerwowych został odesłany Michał Trzeciakiewicz. Środkowy pomocnik pozyskany z pierwszoligowego spadkowicza KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Pozytywem transferowej polityk jest na pewno pozyskanie młodzieżowca Patryka Jędrzejowskiego. Wychowanek Śląska Wrocław ma 20 lat i na prawej pomocy radzi sobie coraz lepiej. Sądeczanie nadal duże nadzieje wiążą z serbskim pomocnikiem Milanem Duriciem. Pierwsze mecze w barwach Sandecji ma całkiem niezłe. Ogólnie jednak przeprowadzone transfery wyszły w tym roku kiepsko. A przed sezonem trener przekonywał, że dzięki wzmocnieniom jego drużyna będzie silniejsza niż w poprzednich rozgrywkach. Niestety na razie tego nie widać.

Gwiazdy przestały błyszczeć

Poważnym problemem Sandecji jest wypalenie się gwiazd drużyny. Piłkarzy, którzy w ostatnich dwóch sezonach stanowili o sile zespołu. Dotyczy to przede wszystkim Dariusza Gawęckiego. W sezonie 2009/10 był objawieniem I ligi. Od roku zawodnik nie może odnaleźć tamtej formy. Coraz częściej rozpoczyna mecze na ławce rezerwowych. Marcin Makuch również obecne rozgrywki rozpoczął bardzo przeciętnie. Zawalił gola w meczu z Zawiszą (1-1). W następnym meczu usiadł na ławce rezerwowych. Wrócił do składu i próbuje odsysać swoją dawną dyspozycję. Listę przygaszonych gwiazd otwiera jednak Petar Borovicanin. Na lewej obronie nie miał sobie równych w pierwszej lidze. Teraz z trudem łapie się na ławkę rezerwowych. Kibice skandują: gdzie jest „Boro”?. Domagają się jego powrotu na boisko. Trener nie jest jednak zwolennikiem talentu serbskiego obrońcy. - W Sandecji była zmiana trenera i teraz Mariusz Kuras nie widzi mnie w składzie – mówi Petar Borovicanin. - Będę musiał usiąść z Zarządem klubu i zastanowić się nad przyszłością. Mój kontrakt kończy się w grudniu obecnego roku. W tej chwili trudno przewidzieć, co będzie dalej. Mam 26 lat i muszę bardzo uważnie podejmować każdą decyzję. Przede wszystkim chcę grać w piłkę nożną, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. Zwłaszcza, że jestem w bardzo dobrej formie i mógłbym pomóc drużynie. Nie ma żadnego konfliktu między mną a trenerem. Mamy całkiem dobre relacje. Problem tylko w tym, że nie gram. Trener ma swoją filozofię gry i na mnie nie stawia. Zastanawiam się tylko, czy jest szansa, żeby to się zmieniło.

 Borovicanin otrzymał wreszcie szansę w przegranym meczu z Polonią Bytom. Wszedł na boisko w drugiej połowie. Po tym, co zaprezentował trudno powiedzieć, że tę szansę wykorzystał.

Co wkurza Kurasa?

Sandecja jest źle przygotowana do sezonu. Mariusz Kuras żongluje składem, dopiero w trakcie rozgrywek szukając optymalnego ustawienia. To nie niezbyt dobrze wróży na przyszłość.

- Na pewno więcej wymagam od Gawęckiego i Borovicanina – mówił po przegranym meczu z Polonią Bytom, Mariusz Kuras. – Planowaliśmy zwyciężyć z Polonią Bytom i potem na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Wówczas zajmowalibyśmy w tabeli drugie lub trzecie miejsce. Niestety z Polonią przytrafiła nam się przykra porażka. Być może to głaskanie po zwycięskim meczu z Arką trwało zbyt długo. Na trzy mecze u siebie przegraliśmy dwa i to w tym momencie jest najbardziej wkurzające.

Czy Wojciechowski pomoże?

Powiew optymizmu wniosła informacja, według której właściciel Polonii Warszawa i znany polski biznesmen Józef Wojciechowski prowadzi rozmowy w sprawie współpracy z Sandecją. Takie rewelacje pojawiły się już w ogólnopolskich mediach. Milioner rozkręca nowy biznes w Krynicy, gdzie otwiera hotel. Jednym ze sposobów reklamy tego przedsięwzięcia ma być mecz warszawskiej Polonii z Sandecją. Sądeczanie chcą wykorzystać ten moment do nawiązania współpracy z Józefem Wojciechowskim. Rozmowy na ten temat trwają już od pewnego czasu.

 W tej chwili budżet Sandecji szacowany jest na około 4,5 miliona zł. Głównym sponsorem klubu jest Urząd Miasta w Nowym Sączu, firm Fakro, firma Szubryt i firma Wiśniowski. Jednak pierwszoligowiec mający aspiracje wywalczenia Ekstraklasy potrzebuje większego zastrzyku pieniędzy.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in