Piątek, 15 listopada
Albert, Leopold, Artur, Idalia

Arkadiusz Kogut: 'Nie jestem w stanie rywalizować z najlepszymi zawodnikami'

02.08.2011 00:17:37 0 3636

Do Polski wrócił Arkadiusz Kogut z Barcic, jeden z najbardziej utalentowanych kolarzy szosowych w naszym regionie. Ostatni rok spędził w hiszpańskiej Pampelunie, gdzie trenował w tamtejszym zespole Azysa Cetya-Conor. Specjalnie dla naszych Czytelników relacjonuje miniony sezon spędzony za granicą.

Spóźniony debiut

Kolarstwem zainteresowałem się na poważnie w wieku 16 lat. Co ciekawe, wcześniej nie pociągało mnie wyczynowe uprawianie jakiegokolwiek sportu. Jazda na rowerze przypadła mi jednak do gustu tak mocno, że zdecydowałem się zapisać do klubu kolarskiego WLKS Krakus. Początki były bardzo ciężkie, ponieważ większość kolegów zaczynała swoje „kariery” znacznie wcześniej i musiałem sporo pracować, aby dotrzymać im tempa i nadrobić zaległości. Równolegle oczywiście chodziłem do liceum i nierzadko połączenie nauki i treningów okazywało się trudne. Satysfakcja z kolejnych drobnych sukcesów była jednak na tyle duża, że rekompensowała trudy łączenia edukacji i sportu.
 
Pociągiem na wyścig

Po dobrze zdanej maturze dostałem się na dzienne studia politologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Naukami społecznymi interesowałem się już dużo wcześniej i zdecydowałem się postawić na swój rozwój w tej dziedzinie. Oprócz tego pasjonowałem się także dziennikarstwem. Wybrałem więc specjalizację „media i dziennikarstwo”, dzięki czemu możliwym stało się rozwijanie równoległe dwóch kierunków. Cały czas oczywiście uprawiałem kolarstwo. W trakcie pierwszego roku studiów przynależałem do grupy kolarskiej MapaMap z Leszna, potem do MGLKS Dobrawa Koziegłowy z Częstochowy. Połączenie dziennych studiów i wyczynowe uprawianie sportu okazało się jednak dużo trudniejsze niż na poziomie liceum. Najczęściej na wyścigi dojeżdżałem pociągiem, w którym równocześnie przygotowywałem się do kolejnych zajęć na uczelni. Taki tryb życia dawał się mocno we znaki i czasami powodował chęć rezygnacji. Mimo problemów wytrwałem nie musząc rezygnować ani z kolarstwa, ani z dziennikarstwa.

Ostatecznie, na trzecim roku studiów, dostałem propozycję wyjazdu do Azysa Cetya-Conor - amatorskiego klubu kolarskiego w Hiszpanii, w Pampelunie. Stało się to tylko i wyłącznie dzięki pomocy mojego dobrego kolegi z Krakusa, Karola Domagalskiego, który ścigał się tam już od roku ze sporymi sukcesami. To wydarzenie sprawiło, że zyskałem bardzo dużą motywację do intensywnych treningów i łączenia ich ze studiami. Po zakończeniu semestru zimowego zdecydowałem się na indywidualny tok studiów. Umożliwiła mi to wysoka średnia ocen i aprobata promotora pracy licencjackiej. Ostatecznie do Hiszpanii wyjechałem w marcu, po czym wróciłem na miesiąc w czerwcu i zdałem na piątkę swój egzamin końcowy.

Wszystko dla kolarstwa

Życie w Hiszpanii przyniosło ze sobą wiele zmian jeśli chodzi o mój dotychczasowy tryb życia. Od czasu przeprowadzki do Pampeluny wszystko zostało podporządkowane treningowi oraz wyścigom. Typowy kolarski dzień wygląda dosyć schematycznie i monotonnie. Jego najważniejsza część to trening, który zazwyczaj trwa od 2 do 6 godzin. Równie ważna jest odpowiednia dieta oraz odpoczynek po wykonanych ćwiczeniach, dzięki czemu organizm przygotowany jest na podjęcie w kolejnym dniu następnego wysiłku. Głównym składnikiem kolarskiego menu są węglowodany (ryż, makaron, pieczywo) oraz odpowiednio mniejsze ilości białka (chude czerwone mięso, ryby, drób, nabiał) oraz tłuszcze (głównie oliwa z oliwek). Przy tak intensywnych treningach niezbędna jest także suplementacja diety, tzn. uzupełnianie jej w witaminy, minerały oraz inne substancje tracone podczas ekstremalnego wysiłku.
 
Czasami tylko wina łyk


W Hiszpanii mieszkam w sporym apartamencie na 15. piętrze bloku z widokiem na Pampelunę. Towarzystwo jest międzynarodowe i składa się z Polaków, Nowozelandczyków, Argentyńczyka i Holendra. Dzięki takiemu zróżnicowaniu konieczne jest posługiwanie się trzema językami (polski, angielski i hiszpański), przez co nauka przychodzi dużo swobodniej i niejako „przy okazji”. Jeśli chodzi o inne ciekawostki, to warto również wspomnieć o czasie wolnym. Tutaj może jednak nastąpić rozczarowanie. Sportowy tryb życia nie pozwala bowiem w sezonie startowym na korzystanie z licznych w Pampelunie rozrywek. Raz na jakiś czas wychodzimy z kolegami do baru czy na krótki spacer po mieście. Nie ma jednak mowy o całonocnych wypadach do dyskoteki czy też spożywaniu dużych ilości alkoholu. Wydawać by się mogło, że to nic złego, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że wszelkie odstępstwa od normy szybko wychodzą podczas treningów i wyścigów. Od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na wytrawne czerwone wino, które spożywanie jest w Hiszpanii przy każdej okazji, a oferowane we wszystkich wariantach jakościowych i cenowych.
 
Profesjonalna grupa

Zorganizowanie pod względem sportowym stoi w naszej ekipie na bardzo wysokim poziomie. Mamy zapewnione wyżywienie, odpowiedni sprzęt, odżywki, masaże oraz dojazdy na wyścigi. Tych ostatnich jest tutaj mnóstwo. Dla porównania: w Polsce w przeciętny weekend odbywa się 1-2 wyścigi szosowe. Tutaj jest ich 10-15 w całej Hiszpanii. Jeśli chodzi o porównanie w ilości ekip startujących wyczynowo (w kategorii do 23 lat oraz seniorów), to niestety nasz kraj również nie wypada najlepiej. U nas takich grup jest ok. 10-13, podczas gdy w Hiszpanii ok. 70, z czego dużą część stanowią drużyny profesjonalne (ok. 20, podczas gdy w Polsce jest ich 5). Rozwojowi sportowemu sprzyja również znakomity klimat, dostęp do zróżnicowanych terenów treningowych (w tym długich, górskich podjazdów) oraz obecność menedżerów z zawodowych ekip na wielu wyścigach amatorskich, na których wyszukują oni młodych talentów.
 
19 tysięcy kilometrów

Co się tyczy moich osiągnięć sportowych, to w tym sezonie wyglądało to różnie. Kilka wyścigów pojechałem dobrze, ale moja rola w ekipie głównie opiera się na pomocy liderom. W kolarskich drużynach istnieje bowiem podział na liderów oraz pomocników. Ci pierwsi mają za zadanie osiągać jak najlepsze wyniki na wyścigach, podczas gdy ci drudzy mają im w tym pomagać (m.in. poprzez nadawanie tempa na przedzie peletonu, pogoń za uciekającymi przeciwnikami czy też mocna jazda pod górę). Na obecnym poziomie rozwoju nie jestem w stanie rywalizować z najlepszymi zawodnikami, a podział ról w takiej ekipie jest wyraźny i nie pozwala na dowolną jazdę na każdym wyścigu. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony, że się tutaj znalazłem. Zyskałem szansę na sportowy rozwój i zobaczenie z bliska, jak wygląda profesjonalne podejście do kolarstwa. Obecnie mam 22 lata. Nie jest to może dużo, ale powoli trzeba zastanawiać się nad swoją sportową przyszłością. W przyszłym sezonie chciałbym również ścigać się w Hiszpanii i zobaczyć co on przyniesie. Dopiero wtedy zadecyduję co dalej. Na razie staram się być skoncentrowanym na bieżącym sezonie startowym i wyścigach. Na koniec wspomnę, że przejechałem już w tym sezonie blisko 19 tysięcy kilometrów, z czego ok. 6 tys. podczas wyścigów.

Fot. Archiwum Arkadiusza Koguta

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in