Kingsajz dla każdego! Felieton Pawła Zastrzeżyńskiego | Sacz.in - sądecki portal informacyjny
limanowa.in
Poniedziałek, 18 grudnia, Gracjan, Bogusław, Laurencja, Laura
Rejestracja »

Felietony

2017-10-07 14:52:56

Kingsajz dla każdego! Felieton Pawła Zastrzeżyńskiego

Kingsajz dla każdego! Felieton Pawła Zastrzeżyńskiego
Rektor łódzkiej filmówki profesor Mariusz Grzegorzek 6 października br., w czasie rozpoczęcia nowego roku akademickiego odczytał „manifest” dotyczący sztuki w ujęciu obecnej rzeczywistości społeczno-politycznej, a przede wszystkim wydarzeń dotyczących PISF.

Tezy wygłoszone przez profesora, który ubrany w togę, futerko z gronostajów, mający na ramionach łańcuch z orłem, można ująć krótko: Kingsajz dla każdego! To przeraża i zdumiewa do granic ludzkiej percepcji, to nie jest żart.

Profesor państwowej uczelni w towarzystwie wszystkich profesorów i studentów przedstawił się jak absolutna karykatura, ale jednoznacznie i perfekcyjnie zobrazowana w świetle środowiska filmowego.

Na mównicy stoi człowiek ubrany jak bohater Kingsajzu w czerwoną czapeczkę i futerko, i mówi o głębi sensu SZTUKI, która jest jak woda życia dla zagubionego polskiego głupiego człowieka. Mówi to z taką pewnością i przejęciem, że słuchacz z każdym zdaniem przenosi się w przestrzeń szpitala dla wariatów gdzie pacjent, który uciekł z oddziału zamkniętego postanowił przed komisją lekarską przedstawić swój pogląd na świat.

Gdyby przenieść tamtą sytuację w tę przestrzeń szpitala, a nie państwowej uczelni to w czasie wystąpienia na pewno ktoś z komisji lekarskiej przerwałby i zadał jedno proste pytanie: Kiedy Pan się mył? Czy patrzy Pan w lustro? Tu trzeba zacząć od prostej higieny i nie tylko tej związanej z wodą i mydłem, ale przede wszystkim z higieną osobistą. Zwyczajnym dbaniu o to jak się zachowuje i jak reaguje na społeczne bodźce.

Tu musiałaby paść diagnoza, że komisja ma do czynienia z „HISTERIĄ” sztuki. W opinii lekarzy pacjent nadal powinien być przywiązany do łóżka i zabronione byłoby mu poruszanie się po korytarzach.

Nie można inaczej podejść do tego co mówił Mariusz Grzegorzek w czasie swojego wystąpienia niż właśnie z tej szalonej perspektywy. A ta patologiczna sytuacja nie zrodziła się teraz, ten stan postępował stopniowo od szeregu lat. To prawda wiele lat temu szkoła filmowa miała znaczenie w świecie, jednak już dawno to utraciła, przemieniając się w dziwny układ przestrzeni, który absolutnie jest spójny z Szuflandią. Jakąś przechowalnią dla zaksięgowanych byłych filmowców, którzy już dawno nie robią filmów, a jedyne czego szukają to Polo Cockty, co absolutnie rozwala zwoje mózgowe, to nie żart. Gdyby dziś przebadać mocz profesorów i studentów to u większości z nich można by znaleźć nie ślady Polo Cockty a narkotyków. Bo tam w ten sposób tworzy się sztukę.
Na tych zwariowanych pokładach emocji, które rozwija się u młodych reżyserów, później wyrastają filmy niezrozumiałe i hermetyczne. I można by to było zaakceptować, gdyby to działanie dotyczyło tylko ich wolności. Jednak to idzie na rachunek całego społeczeństwa a to nie są setki a MILIONY złotych.

Owszem pomoc społeczna należy się i to nie ma wątpliwości. Jednak nie jako finansowanie tego histerycznego rozbuchania, które firmuje rektor PWSTiF a w postaci zwiększenia dotacji na szpitale dla umysłowo chorych.

Bo społeczeństwo musi wymagać, aby środki wkładane do wspólnej kasy, były rozdzielane zgodnie z rozsądkiem,

a nie szalonym gestem w imię Sztuki i jakiś idiotycznych tez z całkowicie zagubionego umysłu.
To film ma wynikać z życia, a nie życie z filmu.

Komentarze
Nikt nie napisał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz