Cienie w jaskiniach - Paweł Zastrzeżyński | Sacz.in - sądecki portal informacyjny
limanowa.in
Sobota, 19 sierpnia, Bolesław, Jan, Borysław, Julian, Juliusz, Ludwik, Emilia, Konstancja
Rejestracja »

Felietony

2017-05-05 22:43:05

Cienie w jaskiniach - Paweł Zastrzeżyński

Cienie w jaskiniach - Paweł Zastrzeżyński
Prof. Grzegorz Królikiewicz wybitny teoretyk kina, wiele lat temu zwrócił uwagę, że kino i telewizja, żeby się odrodziły, muszą wrócić do początku fascynacji ruchem. Do jego pierwotnych korzeni, do pierwszej znanej inscenizacji filmowej, gdy zgromadzeni w jaskini wokół ogniska ludzie pierwotni wpatrywali się na projekcję cieni na kamiennych skałach, niczym na ekran projektora.
 Dziś przyglądając się działalności streamerów publikujących swoje filmy na YouTube trzeba stwierdzić, że to były prorocze słowa.
 
Dla świata filmu i telewizji miarą sukcesu są liczby wyrażone w oglądalności. Ciągle słyszymy licytację, komu udało zgromadzić się największą publiczność przed ekranem. Nie bez znaczenia jest stosunek tej liczby do poniesionych nakładów finansowych.  
 
YouTubowi streamerzy, czyli osoby, które nadają swoje programy na żywo, na stworzonej przez Google do tego celu platformie, są dziś niczym amerykańscy pionierzy owładnięci gorączką złota. Enigmatyczne przezwiska internetowe jak: DanielMagical, Rafatus, Medusa, Boxdel i wielu innych potrafią przyciągnąć przed ekrany komputera setki razy więcej widzów niż dostępne na tej platformie oficjalne kanały telewizyjne. Liczby są wprost piorunujące. Czołowy kanał telewizyjny ma zasubskrybowanych 20 tys. osób, które są powiadamiane o transmisjach na żywo. Najpopularniejszy serial internetowy, atakujący rząd ma 300 tysięcy, a tylko jeden streamer ma milion osób zainteresowanych kanałem. Liczby mówią same za siebie, a potęguje je fakt, że inwestycje na transmisje gigantów medialnych sięgają setek tysięcy złotych, gdy nakłady streamerów są właściwie żadne. Wystarczy komputer i kamera internetowa.    
 
Co jest głównym motorem napędowym streamerów?
To możliwość zarabiania drobnych pieniędzy, które w czasie trwania emisji widzowie przekazują na konta streamerów, za pośrednictwem kanałów płatniczych i prostego oprogramowania. Przekazywane kwoty są w granicach od 1 zł do 50 zł, a czasami więcej. Przy tak dużym audytorium, w czasie trwania jednej emisji, mini nadawcy mogą zgromadzić nawet kilkaset złotych. Emisje są bardzo często.
 
Streamerzy zgromadzone środki przekazują na inwestowanie w swój kanał, co również staje się treścią. Właściwie prezentowana oferta jest prymitywna, jednak jej główną mocą jest porażająca szczerość przekazu, czego młodzi widzowie nie odnajdują w przekazie mainstreamowym. 
 
Oczywiście poziom języka, kultura osobista jest ta sama, co u amerykańskich pionierów dawnych poszukiwaczy złota, których jeszcze pamiętamy choćby z westernów. Bezpardonowej walki dobrych i złych. Właśnie ten dziki romantyzm, które starsze pokolenia pamiętają z filmów o dzikim zachodzie, dziś ma swoje początki w przekazie internetowym. Gdy odrzucimy to błoto, w tym nowym odkrywaniu przekazu, można dostrzec grudki złota. 
 
To spostrzeżenie prof. Grzegorza Królikiewicza, to jedyna dobra rada, jaką III RP zostawiła młodym twórcom. Przecież cała potęga amerykańskiego kina wyrosła właśnie z tego prostego ducha, który jeszcze nieudolnie prezentowany jest przez nowe pokolenie.  
 
Ważne jednak jest aby wyciągać wnioski z przeszłości, uczyć się, rozwijać w duchu, który buduje człowieczeństwo i wzbogaca go. Tego jeszcze w tych małych jaskiniach nie widać. Tam panuje epoka kamienia łupanego, czyli Rafatus musi użyć maczugi aby ujarzmić Marlenkę, jednak przygląda się temu pięć razy tyle widzów, co streamowi czołowej opiniotwórczej gazety.  
Komentarze
Nikt nie napisał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz