Wtorek, 15 października
Teresa, Jadwiga, Florentyna, Aurelia, Leonard

Poślizg (nie)kontrolowany: życie czy procedury?

30.01.2013 08:44:10 top 35 9103

Felieton. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem poniedziałkowe oświadczenie szpitala w Limanowej w sprawie ubiegłotygodniowej śmierci pacjentki szpitala…

Przedstawiona przeze mnie na łamach portalu w piątek wersja zdarzeń potwierdziła się. Niestety w oświadczeniu szpital 'zapomniał' opisać szczegółowo tego co działo się między godziną 11. (pacjentka trafia do szpitala w Limanowej, przechodzi badania), a godziną 13. (pacjentka trafia na oddział kardiologii inwazyjnej). Szpital podał, że z pacjentką trzeba było negocjować zgodę. 'Zapominano', że te negocjacje nie trwały wieczność, bo według moich ustaleń już o 11:15 oddział w Nowym Sączu, wiedział, że pacjentka do nich przyjedzie. Zostaje więc 1 godzina i 45 minut na pokonanie 30 km do Nowego Sącza. W normalnych warunkach karetki pokonują ten odcinek w niecałe 20 minut. Nie jest tu ważny w żaden sposób tak często podkreślany w oświadczeniu wiek pacjentki. To nie ma żadnego znaczenia. Sytuacja ta mogła przydarzyć się każdemu.

Obecny system i procedury skłaniają do tego, że ludzie zasłaniają się odpowiedzialnością, nie zauważając kompletnie, że to chodzi o ludzkie życie.

Do teraz nie rozumiem dlaczego stojąca tuż obok bardzo dobrze wyposażona karetka nie mogła pojechać do Nowego Sącza z osobą, której stan życia był bardzo poważnie zagrożony. Nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć, że człowiek w stanie zawałowym wymaga natychmiastowej interwencji specjalistów, a jej brak grozi śmiercią.

Dla kogo są karetki, jeśli człowiek w zaawansowanym wieku z zawałem nie może z nich skorzystać? Kogo 'ratujemy' jeśli nie właśnie takie osoby? Kto jest winny? Nie mi oceniać. Nie mogę przyjąć jednak do wiadomości, że wszystko jest 'super', a człowiek nie żyje (bo przez godzinę nikt nie odważył się podjąć decyzji o wyjeździe karetki systemowej, która przygotowana i wyposażona stała w szpitalu).

Ktoś powie, że karetka systemu czeka na wypadek, ale taka karetka nie jest jedna. Po to tworzono centralną dyspozytornię, aby w razie konieczności dyspozytor mógł użyć każdej karetki, która jest blisko, a limanowski szpital przecież na jednym dyżurze dysponuje 4 karetkami, 2 w Limanowej i po jednej w Mszanie Dolnej i Kamienicy, a w przyszłości, o co się stara i w Jodłowniku.

Nie zamierzam tej sprawy tak zostawiać. Postaramy się nią zainteresować Ministra Zdrowia, który powinien jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy karetki mają ratować życie, czy też czekać w gotowości. Mam też nadzieję, że tak szpital jak i przeniesiona dyspozytornia do Tarnowa też tej sprawy nie zostawią, by nigdy więcej taka sytuacja nie miała już miejsca.

O tego typu sytuacjach trzeba było myśleć dużo wcześniej, skoro NFZ nie wracał za takie wyjazdy karetkom systemowym, a wręcz nakładał kary. Przeniesienie dyspozytorni zwróciło uwagę na dziurę w systemie, która do tej pory jak widać była leczona jednak myśleniem o życiu pacjentów przez dyspozytorów.

(Na zdjęciu dyspozytornia w Tarnowie/Fot. Pogotowie tarnowskie)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in