Matura z POLSKIEGO - felieton Pawła Zastrzeżyńskiego

06.05.2018 00:15:36 top 7 3521

Jeden z tematów maturalnych dotyczył wiersza Ernesta Brylla „Bądźmy dla siebie bliscy”.

Autor wiersza dla Telewizji Wirtualna Polska przeprowadził analizę swojego dzieła i podkreślił, jak ważna była data powstania wiersza - 12 maja 1985 r. Poeta robi porównanie tamtego czasu, czyli dwa lata po stanie wojennym, a cztery lata przed 1989 r., z obecnym sporem w społeczeństwie, choćby tym wokół konstytucji. Podkreśla, że ważna jest bliskość człowieka do człowieka, gdzie jeden z drugiego czerpie, ale gdy ta relacja jest zachwiana to jakaś zła decyzja może spowodować lawinę. Jednak paradoksalnie ta analiza nie jest tak oczywista w ujęciu właśnie tych pamiętnych dat. Zwłaszcza, że tym dzisiejszym mentorem jest TW „ERNEST”.


Tu jawi się ten największy dramat naszych teraźniejszych „przeżywań” współczesności i historii. Bo rany, które zadali komuniści nie mogą się zabliźnić z prostej przyczyny, że osoby, które tworzyły tamten system, tworzą i ten obecny.

Tuż po wojnie zdradzieckie wybory, steki tysięcy aresztowanych, dziesiątki tysięcy zamordowanych i tyrania taka sama jak faszystowska, którą stosowało UB, kogo nie mogło zamordować, łamało mu kark osobowości. Tworzyło struktury, które do dziś są oparte o tego samego marksistowskiego ducha. I poeta, który czerpał z tamtego okresu pełnymi garściami, współtworzył tamtą przestrzeń, nazywa się WYZWOLICIELEM.

I ten wiersz, który młodzież może zinterpretować z tezą, że trzeba się zbliżyć do siebie, dawać siebie nawzajem… bo…
Zostawia jako narodowy testament.

Szukać pojednania?

Ale jak, gdy krew ciągle wypływa z ran, zdrady, nierozliczonych kolaboracji, oszustw i plucia na wszelkie świętości. Gdy zbudowano w całych pokoleniach poczucie wstydu, właśnie z powodu bycia Polakiem, gdy cały program edukacyjny i artystyczny PRL był nakierowany na niszczenie ducha SZLACHECKIEGO. Gdy wyrwano z korzeniami rodziny o wielowiekowych tradycjach z ziem, które należały przez setki lat do centrum Polski i wnukom nakazano żyć w zamknięciu i odizolowaniu od korzeni. Gdy ta gleba przesiąknięta zdradą od lat nie może wydać zdrowego plonu.

Jak zbliżyć się, gdy pod okrągłymi słowami, od okrągłego stołu, nadal czają się zwykłe interesy. Gdy Polska jest zawstydzonym i sponiewieranym narodem, zmuszonym do bezdomności w krajach, które nie mają dla nas za grosz szacunku.

Może nastąpić pojednanie, ale musi być zadośćuczynienie w duchu prawdy. Musi nastąpić przyznanie się do win. Nie można budować relacji tylko na strachu, że zmiecie nas lawina jak się nie podporządkujemy. Ten duch był reprezentowany przy okrągłym stole i dziś wiemy, że to było czyste zło. Ten duch również tak wyraźny w twórczości PRL dziś jest martwy.

Obecnie na tej ogólnopolskiej maturze, nie zważając na ocenę, trzeba ZANEGOWAĆ to co wpajała w nasze dusze KOMUNISTYCZNA WŁADZA ze swoimi TAJNYMI WSPÓŁPRACOWNIKAMI i TAJNYMI WSPÓŁTWÓRCAMI tego podłego, morderczego systemu.

Trzeba stanąć na barykadzie bez strachu i wykrzyczeć: DOŚĆ!

Zmusić do poddania, nie człowieka, ale tamtego przerażonego marksistowskiego proletariusza, który ujawnił się dziś w analizowanym wierszu ze schyłku epoki i interesów PRL. To nie wiersz jedności, a strachu przed walką o rzeczywistą, zdrową relację opartą na sprawiedliwości i prawdzie.

W odrodzonym duchu pomordowanych i zniszczonych rodzin pełnych godności i wierności, z absolutną pogardą nie dla człowieka a dla ZDRADY.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in