Poniedziałek, 18 listopada
Roman, Klaudyna, Anielia, Karolina

Marzą o bezpiecznym domu - potrzebują pomocy

02.09.2011 06:59:07 0 999

Dom Wiktorii Nowak, która mieszkała wraz z synem Romanem tuż za sklepem GS w Wojnarowej, zniszczyła powódź w czerwcu 2010 roku. Kobieta prowizorycznie odremontowała stary, zalany dom, a w maju rozpoczęła budowę nowego. Niedługo będzie można się do niego wprowadzić. Aby to nastąpiło, pani Wiktoria i jej syn potrzebują pomocy.

- Ten dom zalało nam dwa razy, w 2001 i 2010 roku. Powstała w nim straszna wilgoć, która jest bardzo uciążliwa w życiu codziennym. No i jeszcze ten paraliżujący strach przed kolejnym deszczem i powodzią. To zostanie mi już do końca życia . Przy każdym większym deszczu człowieka nachodzą myśli, czy znów wszystko stracę? Nikomu tego nie życzę – mówi ze łzami w oczach Wiktoria Nowak.

Tuż po powodzi pani Wiktoria i jej syn Roman otrzymali zastępcze lokum w sklepie GS obok domu. Mieszkali tam do grudnia ubiegłego roku, czyli dopóki zalany dom nie został doprowadzony do porządku. Mieli już wtedy pozwolenie na budowę nowego mieszkania w bezpiecznym miejscu. Nie było jednak pieniędzy. Rządowa pomoc dla powodzian, 100 tys. zł wypłacone w ratach, zaczęła jednak napływać dopiero w kwietniu. Stopniowo zakupiono wszelkie niezbędne do rozpoczęcia budowy materiały.

Gdy dom nabrał już kształtów i zostało jedynie jego wykończenie i urządzenie, pieniądze skończyły się. Właściwie nie o same pieniądze chodzi .

- Przydałyby się nam jakieś meble do pokoju, bo nic nie mamy. Jakiś stół, szafka, szafa. Mamy też okna bez firanek. Karniszy też nie mamy… - mówi starsza pani.

Część rzeczy Nowakowie przeniosą ze starego domu. Nie jest tego wiele, bo większość dobytku zniszczyła powódź. Udało im się też kupić wannę do łazienki, kabinę prysznicową, płytki i panele. Niedługo zamontują piec kaflowy, bo pani Wiktoria nie wyobraża sobie, żeby go nie było w jej kuchni. Na pralkę rodzina otrzymała pieniądze z opieki społecznej z Korzennej. Meble do kuchni obiecała ufundować znajoma rodzina z Krakowa. Na resztę wyposażenia  na razie nie ma perspektyw.

- Nie potrzeba nam wiele… - mówi cicho pani Wiktoria.

Jeśli ktoś chciałby pomóc pani Wiktorii, może skontaktować się z nią pod numerem telefonu 18 414 75 38.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in