Czwartek, 09 kwietnia
Maria, Dymitr, Maja, Marceli, Wadim

Małopolska nowoczesnym gettem Europy? Zakazy w kolejnych gminach?

23.01.2020 07:52:00 top 34 22174

Jeśli w Programie Ochrony Powietrza zostaną wdrożone działania, które proponuje Małopolski Urząd Marszałkowski, wówczas rzeszy Małopolan nie będzie stać na ogrzewanie swoich domów. Czy Małopolska się wyludni i zostaną tam tylko ci, których stać na zakup urządzeń grzewczych spełniających najostrzejsze wymagania na świecie? - pyta w swoim felietonie Artur Krasowski – Konstruktor kotłów na paliwa stałe, Wykładowca w dziedzinie OZE.

11 lutego 2019 roku w Krakowie podczas konsultacji pn. Porozmawiajmy o powietrzu usłyszeliśmy przedstawicielkę organizacji Client Earth. Sugerowała ona wprowadzenie zakazów w całej Małopolsce. Obecnie realizowany jest scenariusz, którego finałem może być zakaz spalania paliw stałych na obszarze województwa małopolskiego. Kolejnymi strefami po Krakowie, które ma objąć zakaz spalania paliw stałych to miejscowości uzdrowiskowe. Zakazy mogą być wprowadzone w gminie Krynica-Zdrój, Muszyna, Piwniczna-Zdrój, Rabka-Zdrój, Szczawnica, Sękowa, Uście Gorlickie. Po wprowadzeniu zakazów w gminach uzdrowiskowych, można się spodziewać rozszerzania ich dalej, na wszystkie sąsiadujące gminy. Scenariusz taki dotyka „obwarzanek” krakowski, gdzie głośno się mówi o tym, żeby wprowadzić zakazy w 13 sąsiadujących gminach.

Jeśli mieszkańcy Małopolski (i nie tylko Małopolski) nie zablokują wprowadzania tych zakazów, będą musieli ogrzewać swoje domy energią ze słońca, z gazu lub elektryczną.

Wszyscy wiedzą, że energia słońca nie może być rozpatrywana jako źródło ogrzewania domów. Nie na naszej szerokości geograficznej i nie przy obecnym stanie techniki, który nie pozwala na jej ekonomiczne magazynowanie. Na całym świecie trwają eksperymenty z magazynowaniem energii słonecznej, jednak są one w powijakach i nic nie wskazuje na to, by w rozsądnym do przewidzenia czasie pojawiła się technologia, która to magazynowanie umożliwi.

Gaz promowany jako alternatywa dla paliw stałych, nie jest powszechnie dostępnym nośnikiem energii. Nie ma technicznych możliwości doprowadzenia gazu do każdego miejsca w Małopolsce. Gaz jest jednym z najdroższych nośników energii, którego cena składa się z wielu pozycji. Mnogość składników z których otrzymamy cenę gazu powoduje, że jest niezwykle trudno wyliczyć wzrost kosztów ogrzewania dla tego paliwa. Obecnie należy zapłacić za gaz (często znacznie) powyżej 2 zł/m³.Gaz w sieci musi mieć ciepło spalania nie mniejsze niż 34 MJ/m³, o czym mówi Instrukcja ruchu i eksploatacji sieci przesyłowej. Przy takich założeniach cena 100 GJ energii z gazu (tyle potrzebuje do uzyskania komfortu cieplnego niewielki stary dom), wyniesie znacznie powyżej 6000 zł. Tę samą ilość energii zawierają około 4 tony węgla o kaloryczności 25 MJ/kg, który będzie kosztować ponad 3000 zł lub około 6 ton suchego drewna. Ponieważ drewna nie kupujemy wg wagi, równoważną ilością 6 ton drewna jest od 11 m³ do 15 m³. Dla mieszkańców kupujących drewno, koszt ogrzewania jest niższy od węgla, natomiast dla jeszcze większej grupy mieszkańców, ten koszt jest znikomy, ponieważ pozyskują je z własnego lasu.

Dla ludzi w dobrej sytuacji materialnej, którzy do tej pory ogrzewali się węglem, przejście na gaz jest obciążeniem, któremu mogą starać się podołać dokonując przetasowań w domowym budżecie. Jeśli zrezygnują z innych wydatków, które nie są niezbędne do egzystencji, takich jak: wczasy, obozy dla dzieci, rowery czy inny sprzęt sportowy, będą w stanie ponieść znacznie wyższe koszty ogrzewania. Jednak ludzie, którzy mają najniższe emerytury/renty, i do tej pory palili tylko drewnem z własnego lasu, żeby pokryć te wydatki musieliby zrezygnować z wydatków umożliwiających im egzystencję. Dla tej grupy ludzi urzędnicy nie mają żadnej realnej propozycji.

Podczas konsultacji w Krakowie 15 stycznia, wypowiadał się mieszkaniec tego miasta, który zlikwidował kocioł węglowy. Postępował zgodnie z wytycznymi urzędu. Miejsce węglowego miał zająć kocioł gazowy. Likwidacja kotła węglowego spowodowała, że rodzina przez trzy lata była pozbawiona centralnego ogrzewania, ponieważ likwidowaniem palenisk zajmuje się inna komórka niż ta, która udziela pozwoleń na gaz. Tylko dzięki temu, że są to ludzie zamożni, stać ich było na dogrzewania się „farelkami”. Co z tymi których nie stać na gaz czy prąd; zlikwidują im palenisko i pozostawią bez ogrzewania? Wiele takich przypadków pokazywały ostatnio media, więc pozostawienie mieszkańców bez ogrzewania jest bardzo prawdopodobne.

Ogrzewanie gazem to nie tylko znacznie wyższe koszty, które systematycznie będą rosły z powodu wzrostów cen gazu, ale także przebudowa instalacji grzewczej jeśli wcześniej był w domu kocioł, lub budowa całej nowej instalacji grzewczej, jeśli w domu był piec. Koszty te, zwłaszcza budowa nowej instalacji, przekraczają koszt zakupu samego źródła ciepła. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze koszt budowy przyłącza gazowego, jeśli akurat w danym miejscu występują takie możliwości techniczne.

Do bardzo wysokich kosztów wszystkich operacji związanych z przejściem na ogrzewanie gazowe, dochodzi bardzo poważne zagrożenie rychłym wprowadzeniem zakazu spalania paliw gazowych. Gaz tak samo jak węgiel jest paliwem kopalnym. Ogłoszenie przez parlament europejski kryzysu klimatycznego spowodowało wzmożone prace mające na celu jak najszybsze zakazanie spalania węgla i gazu. Dziś nikt nie wie, czy ten zakaz zostanie wprowadzony i kiedy. Jednak istnieje realne ryzyko jego wprowadzenia. W wielu krajach Europy Zachodniej ten zakaz już został wprowadzony. Myślące perspektywicznie władze państw zachodnich już proponują bardzo wysokie dotacje do wymiany kotłów. Likwidacja ogrzewania gazowego i zastąpienie go ogrzewaniem na pellet lub drewno, jest dotowana tak wysoko, że można pokryć koszty całej inwestycji. Dużym zainteresowaniem cieszy się drewno, gdyż jest znacznie czystszym i bardziej ekologicznym paliwem niż pellet. Tymczasem w Małopolsce ma miejsce sytuacja dokładnie odwrotna. Promuje się gaz, który wkrótce będzie zakazany, jednocześnie planując zakaz spalania biomasy, w tym drewna. Co zrobią ludzie, którzy poniosą ogromne koszty inwestycji związanej z przejściem na gaz (krajowe dotacje pokrywają tylko część kosztów), gdy – może nawet przed ich ukończeniem – wprowadzony zostanie zakaz używania gazu?
Skoro urząd marszałkowski chce zmian w POP, to najlepszą zmianą dla Małopolski jest w tej chwili dopuszczenie możliwości instalowania różnych urządzeń spalających drewno, a nie tylko niezwykle drogiej instalacji zgazowującej, którą obecnie dopuszcza uchwała antysmogowa. Jednak w przypadku wprowadzenia zakazów również z takich instalacji nie będzie można korzystać.

Kolejne źródło ciepła, to energia elektryczna. Dostępna jest powszechnie lecz niestety jest to energia najdroższa. 100 GJ energii elektrycznej kosztuje blisko 18 000 zł, trzy razy więcej niż gaz, sześć razy więcej niż węgiel i kilkanaście razy więcej niż drewno kupowane z LP.  Zużycie energii elektrycznej można obniżyć instalując pompę ciepła, tylko że wcześniej trzeba dokonać termomodernizacji budynku kosztującej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sama pompa też nie jest tania a jej zainstalowanie to w przypadku pompy gruntowej, kolejne kilkadziesiąt tysięcy. Jest to inwestycja wyłącznie dla bardzo zamożnych obywateli. Z tego powodu w Polsce i na świecie pompy ciepła stanowią maleńki odsetek instalacji grzewczych, podobnie jak najzamożniejsi ludzie stanowią maleńki odsetek społeczeństwa.
Urząd marszałkowski proponując zmiany w POP nie przedstawił żadnej analizy z której wynikałoby, jakie są możliwości sieci gazowych i sieci energetycznych. Małopolska jest terenem górzystym i budowa sieci gazowej, która zabezpieczy dostawę paliwa gazowego do wszystkich potrzebujących jest niemożliwa. Trochę inaczej wygląda sytuacja sieci energetycznych. Energia elektryczna doprowadzona jest niemal do każdego domu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że przepustowość sieci jest mocno ograniczona. Energetykom budującym sieć nawet do głowy nie przyszło, że kiedyś będzie ona wykorzystywana do zasilania urządzeń grzewczych. Jeśli zostaną włączone grzejniki elektryczne w gospodarstwach, gdzie wcześniej zlikwidowano paleniska, sieć tego nie wytrzyma i nastąpi blackout. Tego urzędnicy z urzędu marszałkowskiego chyba nie przewidzieli, bo nie przedstawiono żadnej analizy, z której można by się dowiedzieć, czy dostarczenie tak dużej ilości energii elektrycznej jest w ogóle możliwe. Nie ma też przedstawionych propozycji, kto miałby sfinansować modernizację sieci. Niezależnie od tego należałoby dokonać analizy bezpieczeństwa dostawy energii elektrycznej do domów. Zakłady energetyczne dysponują danymi o ilości awarii sieci i przestojach w dostawie energii. Trzeba też wziąć pod uwagę, że z powodu zamian klimatycznych awarie mają coraz większy zasięg, a przerwy w dostawie energii są dłuższe.

Zarówno ogrzewanie gazem jak i ogrzewanie prądem bezpośrednio, czy z użyciem pompy ciepła, wymagają ciągłej dostawy energii elektrycznej. Czy twórcy POP brali to pod uwagę, wszak zlikwidowanie urządzeń na paliwa stałe, które bardzo często są niezależne od energii elektrycznej, pozbawia podczas awarii sieci możliwości ogrzewania domu, potrzeby człowieka równej z potrzebami fizjologicznymi.

Z początkiem roku 2020 w całej Unii Europejskiej wprowadzono regulację znaną powszechnie jako ekoprojekt, który nakłada obowiązek ograniczenia emisji urządzeń do niezwykle niskiego poziomu. O tym, że będą takie ograniczenia producenci wiedzieli od bardzo dawna, bowiem procedowanie w parlamencie europejskim trwało ponad 10 lat. Ten czas pozwolił producentom przygotować się do tego i obecnie na rynku dostępne są urządzenia, które spełniają te bardzo rygorystyczne parametry. Parametry kotłów na paliwa stałe zostały doprowadzone do takich, jakimi charakteryzowały się kotły gazowe, które zainstalowane są w jeszcze wielu domach. Nawet na warunki Europy Zachodniej ekoprojekt podnosi poprzeczkę niezwykle wysoko. Mimo tego w Małopolsce trwają zabiegi o to, żeby te parametry zaostrzyć wielokrotnie. Przed wprowadzeniem uchwały antysmogowej urząd marszałkowski zlecił ekspertyzy, które dowiodły, że parametry ekoprojektu są wystarczające do tego, żeby uzyskać poprawę stanu powietrza do oczekiwanego poziomu. W załączniku do uchwały możemy przeczytać: „Pomimo zwiększonego kosztu inwestycyjnego w pierwszej fazie wdrażania ograniczeń korzyści płynące z rozwiązania będą długofalowe…”
Dlaczego w tej chwili próbuję się podnieść poprzeczkę do poziomu nierealnego dla krajowych urządzeń? Być może dlatego, że jak powiedziała działaczka antysmogowa podczas konsultacji w Krakowie 15 stycznia br., chcą doprowadzić do tego, by powietrze było zgodne z sugestiami WHO.

Propozycje WHO nie są obowiązującym prawem i pokazują jedynie jaki poziom można uznać za neutralny. Na mapie pokazującej zanieczyszczenie powietrza na świecie w czasie rzeczywistym widać, że tylko w nielicznych miejscach Europy uzyskiwany jest poziom zanieczyszczeń uznawany przez WHO jako neutralny. Większość krajów europejskich znacznie bogatszych od Polski przekracza znacznie poziomy zalecane przez WHO. Pomysł aktywistów antysmogowych jest mrzonką, którą sfinansować mają obywatele z własnej kieszeni i ze środków publicznych. Ponieważ te ostatnie dla znacznej części społeczeństwa są niedostępne, proponuje się obciążyć kosztami gminy i nałożyć na nie obowiązek finansowania tej fantazji. Ten wydawać by się mogło szczytny cel, staje się w finansowych realiach Polski fanaberią, gdyż państwa o nieporównywalnie większej zamożności mieszkańców niż Polacy nie oddychają powietrzem, które WHO określa jako neutralne, gdyż nie stać ich na to.

Realizowany w Małopolsce projekt dotyczący poprawy jakości powietrza wspomagany jest bardzo dużymi środkami z projektu LIFE. W końcowej fazie realizacji projektu, należy wykazać się założonymi wskaźnikami. Jeśli wskaźniki nie zostaną osiągnięte może grozić to zwrotem części lub całości dotacji. Niewykluczone, że zarządzający projektem obawiając się uzyskania stosownych wskaźników, próbują za wszelką cenę ratować sytuację i dlatego próbują przeforsować zakazy spalania paliw stałych i ograniczyć parametry urządzeń do poziomu niemożliwego do zrealizowania w proponowanym czasie.

Czy mieszkańców Małopolski, która ma najmniejsze gospodarstwa w Polsce i gdzie aż kilka gmin to gminy najbiedniejsze w Polsce, stać na finansowanie równie pięknego co i nierealnego celu?
Artur Krasowski
 
Artur Krasowski – Konstruktor kotłów na paliwa stałe, Wykładowca w dziedzinie OZE. Entuzjasta najtańszego wytwarzania energii i propagator tych technologii. Od kilkudziesięciu lat zajmuje się zagadnieniami spalania. Konstruuje kotły na paliwa stałe specjalizując się w konstrukcjach z załadunkiem ręcznym o najniższej emisji zanieczyszczeń. Prowadzi wykłady na temat odnawialnych źródeł energii uwzględniając zagadnienia magazynowania i dystrybucji energii, a szczególnie ciepła. Twórca działów badawczo rozwojowych w zakładach produkujących kotły na paliwa stałe. Autor wdrożonych konstrukcji kotłów spełniających wymagania 5 klasy.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in