Środa, 14 kwietnia
Berenika, Walerian, Justyna, Bernard, Martyna

"Dziennik zarazy": Wykrakałem

24.02.2021 08:07:00 ms 10 4382

Zapraszamy do przeczytania kolejnego odcinka felietonu "Dziennik zarazy". Autorem jest nasz Czytelnik, który przeszedł chorobę COVID-19 i w ubiegłym roku dwukrotnie znajdował się w kwarantannie, podczas której zaczął pisać felietony.

Wykrakałem, szykuje się nam rewolucja maseczkowa. Czyli w przestrzeni będzie można przebywać jedynie w certyfikowanych (patrz poprzedni artykuł „Dziennika”) maseczkach typu FFP2 lub FFP3. Koniec kominów, chust i szali.
Wydaje się być to logiczne i uzasadnione ale jak to bywa diabeł tkwi w szczegółach.
Tak więc maseczki FFP2 mają określony przez producenta czas użytkowania po czym nadają się do kosza. Czas ten w zależności od marki to od kilku godzin do dwóch, trzech dni (te z dłuższym czasem bezpiecznego noszenia są stosownie droższe). Podobno można maseczki „regenerować” czyszcząc je szmatka zamoczoną w spirytusie lub ozonując ale to tak naprawdę domowe sposoby i przedłużają żywotność niezbyt wiele.
Czyli jak ktoś jest prawilny do bólu musi kupić sobie na rok tak z dwieście maseczek ale w to akurat wątpię bo jak tak sobie chodzę po ulicach i obserwuję przechodniów to większość nosi te same maseczki chyba od początku zarazy - niegdyś niebieskie lub białe obecnie są szarobure, postrzępione i naciągnięte. To jest jeden problem.
Drugi wydaje się być ciekawszy. Wszelkie służby publiczne również używają maseczek, przyłbic lub fikuśnych kominów (np. Policja) zakupionych przez pracodawcę. Zresztą słusznie bo jakże niepoważnie wyglądałby pododdział zwarty pacyfikujący nielegalnie (?) otwartą restaurację jakby policjanci mieli jakieś kolorowe maski zakupione wedle uznania przez siebie lub wydziergane na drutach przez babcię. Mogłoby to – o zgrozo! - wyglądać jak jakaś tęczowa Policja.
Więc teraz wszystko to do kosza i kupujemy urzędnikom, policjantom, strażakom itp., itd. maski FFP (skoro się rym pojawił to teraz dodam – 2 lub 3) ale urzędy to raczej nie mogą naginać prawa jak obywatele i nie zmuszą pracowników do noszenia tych samych masek przez pół roku bo tak zwani behapowcy poumierali by gremialnie na zawały. Pozostaje zakupić kilkaset masek na pracownika i zdaje się, że sprzedawcy już o tym wiedzą bo ceny od kilku dni szybują w górę. Jakby co podpowiadam, są maski wielorazowe z wymiennymi wkładami filtrującymi, są dość drogie w detalu ale za to wkłady nie (na razie nie).

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in