Wtorek, 14 kwietnia
Berenika, Walerian, Justyna, Bernard, Martyna

"Dziennik zarazy": niedziela handlowa

05.04.2020 10:01:00 ms 4 11033

Zapraszamy do przeczytania kolejnego odcinka felietonu "Dziennik zarazy". Autorem jest nasz Czytelnik, który przebywał na domowej kwarantannie, ale od dwóch dni jest już prawie na "wolności".

Niedziela handlowa (Uwaga! Nie mam zamiaru nikogo obrażać, są to moje subiektywne obserwacje i spostrzeżenia. Oczywiście liczę się z opiniami negatywnymi, do których macie prawo - oraz hejtem, który mam głęboko w ...):
- jest niedziela handlowa, a to zmusza mnie do retrospekcji czyli powrotu do przeszłości niedalekiej, czyli do kilkumiesięcznego pobytu w Ukrainie (tu taka uwaga piszemy "w Ukrainie" nie "na Ukrainie" tak samo jak piszemy "w Polsce", a nie "na Polsce". Chyba, że wiedzę czerpiecie z lekcji w TVP to wtedy piszcie jak chcecie bo przy takim poziomie nauczania, to że składacie litery w słowa będzie wielkim sukcesem).

Wracając do tematu - w Ukrainie w każdą niedzielę oprócz świąt religijnych  wszystkie sklepy są czynne i jak zauważyłem dość dużo ludzi robi w nich zakupy w ten dzień. Możliwie, że taki stan rzeczy wynika z faktu, że w kraju tym nie ma jednej dominującej religii i tak (wymienię tę największe czyli chlubiące się najliczniejszą rzeszą wiernych) mamy:
- Kościół Prawosławny moskiewski czyli upraszczając, przełożony duchownych tego kościoła siedzi w Moskwie i nazywa się Putin (albo inaczej ale i tak wiadomo kto rządzi),
- Kościół Prawosławny kijowski czyli jak sama nazwa wskazuje to ci duchowni prawosławni, którzy po rewolucji 2014/15 pokazali Moskwie jak się poprawia rozmazany tusz pod okiem jednym palcem,
- Kościół Grekokatolicki z szefem wszystkich szefów w Rzymie,
- Kościół Rzymskokatolicki czyli jak wyżej,
- jest też sporo muzułmanów i Żydów.

Reasumując brak jest silnego, jednostronnego nacisku na polityków by obecny stan rzeczy - czyli handlowe niedzielę - zmienić.

U nas jak wiecie jest nieco inaczej i każdy zdążył odwyknąć od co niedzielnych wycieczek wraz z rodzinami do galerii handlowych. Jakże dzięki temu łatwiej żyje się w permanentnej, narodowej kwarantannie. Nawet dzieci już wiedzą, że czasy tradycyjnego niedzielnego, rodzinnego obiadu w postaci hamburgera z colą i frytkami odeszły w przeszłość.

Może dzieci wiedzą ale pokusiłem się o poranne odwiedzenie pobliskiego dyskontu w czasie zarazy i co widzę? W karnych szeregach do drzwi świątyni konsumpcji stoi większość emerytów z osiedla. 

Okej, zakupy zrobię jutro.... W handlowy poniedziałek.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in